California Superbike School w pigułce!


Wśród motocyklistów jest wiele odmian tego gatunku. Mamy samouków, którzy zdobywają doświadczenie czerpiąc je z własnych przygód. Są ludzie którzy jeżdżą mało technicznie. Mamy też naturszczyków, którzy prawdopodobnie po raz pierwszy odpalili motocykl w łonie matki. Po prostu potrafią jeździć. Nie ważne do jakiej grupy ludzi należysz, zawsze możesz coś poprawić w swoim stylu jazdy, zrobić coś by jeździć bezpieczniej i lepiej. Jeśli nie stać Cię na wizytę w California Superbike School, zawsze jest jakaś alternatywa.

Jazda książkowa

Wiele osób może za moment złapać się za głowy i rzucić kilka niecenzuralnych słów. Bo przecież jak to? Nauczyć się jeździć motocyklem z książki? Jak tak można? Co on wygaduje? Nie ma szans! To nie przejdzie! 
TAK! Z książki. Nie zrozum mnie źle. Tu nie chodzi o to, że pokażę Ci listę książek, po których przeczytaniu staniesz się nowym Rossim, czy Marquezem, czy kolejną legendą patelni na Obidowej. Nie w tym rzecz. Pewnych rzeczy nie uczą na kursach na prawo jazdy. Nie zawsze jesteś w stanie wychwycić je podczas oglądania zawodów, a często słuchanie porad kolegów nie wychodzi na dobre. Skąd w takim razie, możemy czerpać wiedzę teoretyczną, by poprawić nasze umiejętności praktyczne? Właśnie z książki.

Teoria, a praktyka

Jestem specyficznym typem człowieka. Specyficznym typem kierowcy samochodu, czy motocykla. Stawiam duży nacisk na doskonalenie techniki jazdy. Uwielbiam przejeżdżać dany odcinek szybciej niż ostatnio. Lepiej pod kątem technicznym.  Dawniej starałem się dojść do danego poziomu sam. W sposób praktyczny, starałem się wypracować swój własny styl jazdy. Osobistą, idealną technikę. Po pewnym czasie zasięgnąłem fachowej literatury poświęconej szkoleniom motocyklistów i rajdowców.  Zacząłem czytać. I czytać. I czytać... W ciągu kilku dni zrobiłem kilkukrotnie większe postępy, niż ucząc się samodzielnie na własnych błędach. Warto pamiętać, że ktoś już popełniał takie błędy i znalazł sposób na ich rozwiązanie. Po co przedłużać sobie drogę przez mękę, gdy na jej końcu może okazać się, że szedłeś na Golgotę? Fakt,  o ile niektóre wyczytane elementy techniki wydawały mi się oczywiste, o tyle znaczna część była dla mnie zupełnie nowa. Od tamtej pory wyznaję zasadę: "Praktyka, poprzedzona wstępem teoretycznym". W ten sposób na moją półkę trafiły dwie książki Keith Code'a pod tytułem "Przyspieszenie".

Keith Code

Parę lat temu oczekiwałem na listonosza. Zamówiłem książki. Lubię czytać, często coś nowego trafia do mojej biblioteczki. Co chwilę sprawdzałem, czy nie przyszła paczka, czy nie zostawiono awizo. W końcu upragnione zamówienie zawitało u moich drzwi. Nie minęła minuta, a ja otworzyłem tekturowe pudełko, i gdy tylko ujrzałem wydaną przez Buk Rower książkę zabrałem się za czytanie. 
Keith Code jest trenerem wielu zawodników, głównie amerykańskich serii wyścigowych. Mimo to jego książka została napisana w sposób prosty do zrozumienia. Autor w swojej książce wręcz rozmawia z Tobą. Prowadzi dialog, w którym dostrzegasz wiele własnych błędów. Niejednokrotnie przytacza prawidłową technikę, a następnie wytyka najczęstsze błędy, które prawdopodobnie popełniasz. "Zdarzyło Ci się to kiedyś?" - czytasz i nagle znajdujesz w swojej przygodzie motocyklowej, w swojej technice jazdy takie momenty i szczegóły, w których nie byłeś pewien co robisz.

Przyspieszenie

Pierwsza część "Przyspieszenia" skupia swoją uwagę na wiedzy teoretycznej na temat sportowej jazdy motocyklem. Pomyślałeś "Na co komu teoria? Jeżdżę już tyle lat, że na pewno wszystko to już wiem". Bywa to łudzące. Często widuję na drogach motocyklistów tak zadufanych w sobie... Tak wierzących w swoje umiejętności, że wyścigi zawodników MotoGP przy ich ulicznych manewrach to jedynie dziecinna igraszka. Wielu z nich niestety jest w błędzie i gdyby tylko dobrze ich pokierować, jeździli by dużo bezpieczniej i dużo szybciej. Oczywiście na torze. Nawet na targach motoryzacyjnych, gdzie pojawił się z nami Apex Clan i Radek Hutnik. Nasza "leżąca R6" przystosowana do nauki prawidłowej pozycji na motocyklu, pokazała skalę problemu. Dosłownie jedna osoba na dwadzieścia potrafiła prawidłowo złożyć się do zakrętu na nieruchomym motocyklu. Pozostali zabierali się do torowej maszyny jak do kozy. Właśnie wtedy mieliście okazję porozmawiać z  zajefajnym kolesiem - Radkiem - i dobrze wiecie, że chłopak potrafił wytłumaczyć i poprawić wszelkie błędy. Dzięki temu, po odrobinie ćwiczeń, jeździcie dużo pewniej i bezpieczniej! Ale taka okazja zdarza się w kilku miejscach w Polsce, kilka razy w roku co wtedy?  Serio, większość jeżdżąca po ulicach, szczególnie wśród właścicieli sportów powinna sięgnąć właśnie po tę książkę. Nie mówię, że jeździsz źle. Po prostu, dla ugruntowania własnej wiedzy i umiejętności, czasami warto zaczerpnąć takich wiadomości.

Drugi Tom, czyli poziom bardziej zaawansowany.

Kolejna część, choć nadal w sposób teoretyczny, skupia się zdecydowanie bardziej na jeździe w praktyce. Nadal wskazuje błędy, uczy jak kontrolować poślizgi, czy też jak ich unikać. Obrazowo przedstawiane są różne sytuacje na torze, lub drodze i scenariusze ich rozwiązania. Jeśli chcesz dobrze jeździć, to powinna być kolejna pozycja na Twojej liście książek do przeczytania. Masz problemy ze stabilnością? Bolą Cię ręce po krótkim technicznym odcinku? Myślisz, że masz prawidłową pozycję na motocyklu? A może wydaje Ci się, że umiesz jeździć? Sprawdź to sam.

Mała niespodzianka :)

Dzięki uprzejmości wydawnictwa motocyklowo-rowerowego Buk Rower, mamy do oddania konkursowy zestaw "Przyspieszenia" wraz z filmem Keith Code'a, zatytułowanym Biblia pokonywania zakrętów. Śledźcie portal i fan page na Facebook'u w celu uzyskania informacji na temat Konkursu! Szczerze polecamy - ja osobiście, choć myślałem, że umiem jeździć, poprawiłem swoją technikę jazdy co najmniej kilkukrotnie. 

Zobacz także