Czy zloty motocyklowe to zło? - Podcast w Kasku #43

To prawda- w temacie zlotów motocyklowych nie mamy zbyt dużego doświadczenia. Ok, cyklicznie pod sklepem Motobanda organizujemy Upalanie Kiełby, coś jak mini-festyn motocyklowy, ale na tle zlotów to tylko osiedlowy festyn w porównaniu do dużego festiwalu.

Bo oldschollowe zloty motocyklowe mają w sobie coś z rockowego festiwalu. Kilkudniowe, głośne imprezy gdzie wszyscy są równi, brudni i weseli. Spanie pod namiotami, ekipa znajomych, jedna pasja, czasem muzyka, czasem jakieś konkursy. Być może zloty motocyklowe to ostatnie miejsce, gdzie stare rockowe hasła nie uległy komercjalizacji. Ale to też zjawisko które zanika, podobnie jak ich uczestnicy.


Grono motocyklistów się poszerza - wybór imprez motocyklowych również. Coraz częściej organizatorami nie są już lokalne kluby motocyklowe, tylko sprawne marketingowo i finansowo korporacje. Podnoszą poprzeczkę, celują w innego motocyklistę, podnoszą standardy, wymagania i cenę.

Tak, na zloty motocyklowe być może jesteśmy za młodzi, za starzy, za nudni, albo zbyt grzeczni. Ale to nie przeszkadza nam podzielić się swoimi wrażeniami na temat tego zjawiska. Petit przybliży Wam cztery niezbędne elementy KAŻDEGO zlotu motocyklowego w Polsce, opowie Krotoszynie, a Patryk o otwarciu sezonu.