Jazda motocyklem a głuchota

Jazda motocyklem może powodować głuchotę. I nie chodzi tutaj o potężny hałas wydobywający się z pustych, przelotowych wydechów. Im szybciej jedziemy tym mniej go słyszymy (w przeciwieństwie do osób postronnych).

Największym wrogiem motocyklisty jest jego... kask!

Tak, kask. A w zasadzie hałas który tworzy wiatr opływający kask podczas ruchu. Brytyjscy naukowcy zbadali że jadąc bez kasku nasze uszy są narażone na znacznie mniejszy hałas niż podczas jazdy w kasku. Co z tego skoro wówczas muchy wychodzą nam nosem, a twarz przy beztroskim przyspieszaniu deformuje się do cudacznych kształtów. Nie mówiąc już o bezpieczeństwie. Albo hałas w uszach, albo mózg na asfalcie.


Producenci kasków z wyższej półki prześcigają się w konstrukcjach które mają zapewniać większy komfort naszym organom słuchowym. Niestety mimo ich obiecujących kampanii reklamowych, aktualnie (dzień 27.04.2014) żaden z producentów nie wyprodukował idealnie wyciszonego kasku, który bez jakichkolwiek dodatków w pełni pozwala się cieszyć z jazdy motocyklem (naszym uszom).

Jedne są piekielnie głośne, inne nieco mniej. Ale każdy jest niebezpieczny dla słuchu.

 Panie, szumi jak skur**syn

Tak, idzie się przyzwyczaić, ale to z czasem wychodzi. Pierwszymi oznakami jest brzęczenie w uszach już po skończonej jeździe. Później jest tylko gorzej.


Przy standardowym kasku integralnym poziom hałasu przy prędkości 80km/h dochodzi do 90dB. Prędkość z jaką się poruszamy bezpośrednio wpływa na szum który słyszymy. I tak przy prędkości 100 km/h kierowca motocykla doświadcza tego samego natężenia poziomu hałasu co operator piły - z tą jednak drobną różnicą że ten drugi zmuszony jest do noszenia ochraniaczy na uszy w miejscu pracy.

 Poniżej prezentujemy statystyczne dane obrazujące poziom hałasu przy danych prędkościach na motocyklu:

Prędkość (km/h)

Poziom hałasu (dB)

Bezpieczny czas jazdy

80

100

2 godziny

100

120

1 godzina

120

140

30 minut

140

160

15 minut

160

170

7,5 minuty

170 i więcej

180<

3,7 minuty i poniżej.

 


A może by tak słuchawki ?

Niektórzy bikerzy uważają używanie słuchawek podłączonych do telefonu lub mp3 za rozwiązanie problemu. Ruszasz w trasę, włączasz ulubiony kawałek i lecisz. Miód scenka. Niestety jest to zabijanie jednego hałasu - drugim. I mimo że nie słyszymy już wiatru, to w zasadzie nie słyszymy już nic co się dzieję na drodze. A uszy dostają 'po dupie' tak samo. Wyjątkiem są sylikonowe nakładki na słuchawki które mogą być pewnym pomostem pomiędzy słuchawkami a stoperami (pytanie jak to działa w dłuższej perspektywie czasowej).

 Załóż Stopery!


Najbardziej sensowym rozwiązaniem w tej chwili wydaję sie zastosowanie stoperów, tzw. zatyczek do uszu. Są one łatwo dostępne w aptekach oraz sklepach BHP. Wybór jest spory, a każde ucho inne. Warto więc kupić kilka różnych par i wypróbować metodą prób i błędów - który zestaw najlepiej pasuje do twoich uszu. Stoperów można używać więcej niż raz (o ile trzyma się je w czystym pudełeczku), z czasem jednak brudzą się i nabierają wilgoci. Warto więc ze względów higienicznych (i wizualnych!) wymieniać je co parę przejażdżek. Nie jest to zbyt droga inwestycja, a zdecydowanie odwdzięczy nam się po latach.