Suzuki GSX-S 1000 - nowe "Piękno nagiej agresji"

"Piękno nagiej agresji" - tak nowy model ochrzciło Suzuki w video zwiastującym nowy motocykl. Dotychczas Suzuki GSX-S 1000 na tle konkurentów nie wyróżniał się ani pięknem, ani agresją. Czy nowe wcielenie motocykla to zmieni? Bezcelowe jest wydawanie wyroku na podstawie jednego kadru video, ale może nie być łatwo...


Suzuki GSX-S 1000 zadebiutował w 2014 roku. Motocykl wychodził w wersji N (naked) i F (fairing - owiewki). Nasze nagranie z tą drugą wersją możecie obejrzeć tutaj. Generalnie Suzuki GSX-S 1000 stanowi uniwersalny i dobrze pomyślany motocykl drogowy. Ale po kilku dobrych latach na rynku przyszła pora go trochę odświeżyć.

2014 vs 2021? Nie możemy się doczekać, by zobaczyć całokształt!

Video, które go zwiastuje, jak każde dobre tego rodzaju video stara się pokazać jak najmniej pokazując jak najwięcej. Stąd jedyne uwagi, o jakie można się pokusić to te odnoszące się do wyglądu lampy przedniej. Niestety brak informacji o osiągach, wyposażeniu i cenie. Na to trzeba będzie poczekać do 26 kwietnia.

Od razu widać do kogo nawiązuje GSX-S 1000. I bardzo słusznie! :)

Lampa swoim kształtem nawiązuje do sportowego litra Suzuki - GSX-R 1000. Ale można też odnieść wrażenie, że pod względem wizualnym Suzuki jako kolejny producent zmierza w kierunku wytyczonym przez takie motocykle jak Yamaha MT-07 i MT-09, albo nowe BMW S 1000R. A może to po prostu wynik zastosowania technologii LED i chęć unifikacji wyglądu motocykl Suzuki?

Z tej oszczędnej klatki video widać, że Suzuki potrafi podążać za modą i w motocyklu pojawiają się skrzydełka. Mają one zastosowanie głównie w sportowych motocyklach, ale dla nadania "agresji" chętnie montuje się je również z nakedach. Pokazanej w lutym nowej Hayabusie się one nie pojawiły, ale GSX-S 1000 postanowił nadrobić ten brak.

Motocykl zostanie zaprezentowany 26 kwietnia 2021 roku. I połowa sezonu to nietypowy moment na prezentację nowych modeli, stąd spore zaskoczenie wśród fanów Suzuki. Liczymy na to, że nowy GSX-S 1000 będzie stanowić  alternatywę dla wszystkich, do których rozsądku nie trafiają 200-konne streetfigthery, a BMW S1000R jest zbyt wysoko wycenione. Czekamy!