Słońce, kręte drogi, tor Portimão i ja – z lekką obawą, ale i ogromnym podekscytowaniem. Przede mną Triumph Speed Triple 1200 RS – maszyna, która od lat robi zamieszanie w świecie streetfighterów. Nowa wersja obiecuje jeszcze więcej adrenaliny. Czy 183 konie mechaniczne i tor wyścigowy to dobry pomysł dla amatora? Czas się przekonać!

Kawał historii, czyli skąd ten Speed
Speed Triple to legenda. Od 1994 roku Triumph sukcesywnie udoskonala ten model, tworząc jednego z najbardziej charakterystycznych streetfighterów. Nazwa? „Speed” od prędkości, „Triple” od trzech cylindrów. Każda generacja wnosiła nowe technologie, ale jedno pozostało niezmienne – frajda z jazdy. W 2025 roku dostajemy najnowszą odsłonę. Czy Brytyjczycy ponownie trafili w dziesiątkę?
Jak to jeździ?
183 KM, 128 Nm i 199 kg z paliwem – to parametry nowego Speed Triple. Brzmi groźnie? Może, ale motocykl nie jest brutalnym potworem. Moc oddawana jest przewidywalnie, co pozwala cieszyć się jazdą nawet mniej doświadczonym kierowcom.
Na torze Portimão poczułem się jak zawodowiec – dopóki nie minął mnie ktoś w stylu pocisku ziemia-powietrze. Ale w tym tkwi magia Speed Triple – nie musisz być mistrzem, by czerpać przyjemność z jazdy. A na ulicy? Jest jeszcze lepiej. To nie dzikus pokroju KTM Super Duke 1390 ani torowy narwaniec jak Ducati Streetfighter V4. Jest dynamiczny, ale bez uczucia walki o życie.

Wygląd – charakter to jego drugie imię
Speed Triple od zawsze miał wygląd ulicznego chuligana. Owadzie reflektory, jednostronny wahacz, lusterka na końcach kierownicy – to jego DNA. Brakuje jedynie dawnych odważnych kolorów, jak żółty czy pomarańczowy. Teraz Triumph postawił na elegancję, ale odrobina szaleństwa by nie zaszkodziła.
Pozycja za kierownicą? Lekko pochylona, ale wygodna. Siedzenie? Twardawe, ale w granicach rozsądku. To motocykl sportowy, ale nadaje się na weekendowe wypady.
Elektronika i zawieszenie – technologia w służbie frajdy
Triumph wyposażył Speed Triple 1200 RS w półaktywne zawieszenie Öhlins SmartEC3, które dopasowuje się do stylu jazdy. Na torze możesz je usztywnić jednym kliknięciem, a na ulicy zmiękczyć dla komfortu. Hamulce Brembo MCS pozwalają regulować twardość dźwigni, a do tego dostajesz quickshifter, tempomat, system ostrzegania przy hamowaniu i kontrolę unoszenia koła.
Na jakich oponach jeździ? Pirelli Diablo Supercorsa SP V3 – niemal torowe slicki z homologacją drogową. Na suchym asfalcie są genialne, ale w deszczu mogą budzić respekt.

Cena i podsumowanie – czy warto?
Speed Triple 1200 RS kosztuje około 80 tysięcy złotych, czyli tyle, co KTM Super Duke 1390 i mniej niż BMW M1000R czy Ducati Streetfighter V4. Czy warto? Jeśli szukasz motocykla, który da ci niesamowitą frajdę, a jednocześnie nie wymaga torowego doświadczenia, to tak. Jeśli chcesz bestii, która przeraża każdym ruchem manetki, lepiej spojrzeć na Ducati lub KTM-a.
Ja wiem jedno – ten trzycylindrowy łobuz zostawi mi banana na twarzy jeszcze długo po testach. A to najlepsza rekomendacja, jaką mogę mu dać.