Kobieta na torze cz. II - torowanie od kuchni.

Kolejny swój artykuł postanowiłam poświęcić opisaniu Wam jak wygląda jazda na torze wyścigowym na motocyklu, oczywiście dodając miejscami mój własny punkt widzenia jako kobiety. Kilka zdań poświęcę na mój pierwszy motocykl i w ogóle sprzęty jakie można spotkać na torze.

            Zaznaczę tylko rzecz oczywistą – na tor można wjechać tylko w kasku (czasami sprawdzana jest homologacja), obowiązkowo trzeba być ubranym w kombinezon (skórzany lub tekstylny) i założyć buty i rękawiczki (jednak jedno ze zdjęć pokazuje, że bez problemu można jeździć w nie do końca kompletnym ubraniu J). Tutaj dbamy o własne zdrowie, więc to jest najważniejsze, bo zaczynając jazdę, nawet jako kompletny amator, musimy być świadomi ryzyka jakie niesie jazda na torze.

PORZĄDEK BYĆ MUSI

Przede wszystkim skupię się na większy obiektach przystosowanych do wyścigów. Mniejsze żyją swoim życiem i mają swoje określone zasady : tory kartingowe, ponieważ są małe i bardzo wymagające fizycznie, zazwyczaj nie mają planu dnia podzielonego na sesje dla poszczególnych grup, więc wjazd na tor możliwy jest cały czas według uznania kierowców. Najważniejszą rzeczą umożliwiającą płynne funkcjonowanie na torze wszystkich uczestników – tych najwolniejszych i tych najszybszych – jest podział na grupy. Zazwyczaj są to 3 lub 4 grupy ( A,B,C, D ) do których przydzielani się kierowcy na podstawie czasu pokonania jednego okrążenia. Bez znajomości nitki toru trafia się do najwolniejszej grupy, ale jeśli ktoś świetnie sobie radzi awans wyżej jest wskazany. Często zdarza się tak, że w najwolniejszej grupie są instruktorzy, do których na podstawie różnych czynników (doświadczenia na ulicy, doświadczenia na torze, pewności siebie) przydzielani są uczestnicy. Zazwyczaj jest tak (niestety), że kobiety trafiają do możliwie najwolniejszej grupy z instruktorem i to nie zawsze z własnego wyboru. Po takim podziale pozostaje jedynie nakleić na motocykl naklejkę z numerem startowym i grupą do której należymy. Wtedy przydaje się znaleźć plan dnia dzięki któremu wiemy o której mamy sesję swojej grupy, kiedy są przerwy i o której zaczyna się wyścig. Jedna sesja zazwyczaj trwa 20 minut i wjazd na tor możliwy jest tylko kiedy tor jest pusty i nikt z poprzedniej grupy nie jeździ – tego oczywiście pilnują sędziowie (inaczej zwani wirażowymi). Kiedy już wjeżdżamy na tor musimy znać koniecznie wszystkie flagi sygnalizacyjne - w Poznaniu przed pierwszym wyjazdem na tor obowiązkowo zdaje się egzamin na Motokartę, u innych organizatorów spotkałam się z szybkim szkoleniem po którym dostaje się naklejkę na cały sezon potwierdzającą znajomość przepisów. Kiedy widzimy flagę w szachownicę wiemy, że sesja dobiega końca i czas zjechać. Bardzo pomocni przy pierwszych wyjazdach na nieznany tor są instruktorzy, którzy przed wyjazdem zwracają uwagę na najważniejsze zasady panujące na torze : całkowity zakaz zatrzymywania się i zawracania, sygnalizowanie zjazdu z toru ( tylko w dozwolonym miejscu ! ) i wiele innych. Instruktorzy starając się pokazać jak wygląda prawidłowa nitka, jakie prędkości mniej więcej powinniśmy w nich mieć, a po zjeździe wspólnie analizuje się przejazd, pozycję i błędy. Zatem nieznajomość toru nie powinna ograniczać ani przerażać, bo nawet jeśli nie ma instruktorów zawsze znajdzie się ktoś kto chętnie pomoże. Mi osobiście pomagają też filmy z przejazdu dobrych zawodników na konkretnym torze, które w przerwie między sesjami można obejrzeć i starać się zapamiętać.

BO ŻYCIE JEST PO TO, BY LATAĆ NA MOTO

            Nie ważne jakim moto! Jeśli ktoś martwi się, że nie ma sportowego motocykla to niech natychmiast przestanie. Na torze można spotkać WSZYSTKIE sprzęty, poczynając od enduro poprzez potężne turystyki o ogromnych pojemnościach i takie o tych dużo mniejszych, aż po specjalnie przygotowane na tor sportowe motocykle. Są stare ( nawet zabytki ) i młode, dwusuwy, czterosuwy.  Oczywiście sportowy motocykl jest stworzony do takiej jazdy, ale czy inna maszyna ją uniemożliwia? Tor to nie tylko wyścigi i jazda na kolanie na ścigaczu, ale też poprawa techniki jazdy i znajomości ze swoim motocyklem, co przekłada się na lepsza jazdę na ulicy.

            Jak wspominałam wcześniej jako pierwszy motocykl wybrałam Hondę CBR 600 F3 (1996 rok produkcji).  I też na tym sprzęcie zaczęłam swoją przygodę na torze. Mimo, przynależności do starszego pokolenia, nie dawała za wygraną - nawet na prostej! Ponieważ w zeszłym sezonie nie miałam w ogóle doświadczenia, nie do końca rozumiałam cały ten  wyścigowy świat, nie martwiłam się oryginalnymi owiewkami (a powinnam, bo pod koniec sezonu każda z nich była do malowania), o ustawienia zawieszenia (nierówne zużycie opony), sprawdzanie ciśnienia w oponach (główna przyczyna moich high side’ów (uślizgów tylnego koła) zbyt wysokie ciśnienie - teraz robię to co wyjazd na tor, bo przecież mądry Polak po szkodzie) i wiele innych. Oczywiście ryzyko usterki przy starszym motocyklu jest dużo większe, ale przecież to od nas samych zależy czy będziemy o to dbać czy nie.

NO RISK, NO FUN  

            Bez ryzyka nie ma zabawy – moje małe życiowe motto! Podsumowując, o tym jak to wszystko „ działa „ na torze, jaki jest klimat i jacy są ludzie mogę pisać strony, ale mam nadzieję, że w kolejnych artykułach uda mi się Wam przedstawić wszystko to wplatając w inne tematy. Tutaj zbytnio nie mogę nawiązać do kobiet bo zasady na torze są dla wszystkich takie same. Wierzę też, że może kilka osób po przeczytaniu powyższych kilku akapitów zdecyduje się w końcu pojechać na tor :)