Byle dzienna norma mandatów się zgadzała

W niektórych miastach policja eskortuje motocykle na paradach motocyklowych, w innych - poluje na nich po zakończonej imprezie. 

Tak było i w tym przypadku. Dwóch bikerów zatrzymuje policjant. O co poszło? Głowę chciałem dać, że za prędkość - i bym chodził bez głowy. Chodziło o podgiętą tablice w żółtej CBR 954. Jest to oczywiście niezgodne z prawem i na drogach publicznych nie ma sensu. Policjant chciał w związku z tym zabrać dowód "usterka" jednak została naprawiona na miejscu, więc argument wypadł z obiegu. Policjant nie daje za wygraną, sprawdza dokładnie oświetlenie motocykla - wyraźnie czuć, że bez mandatu nie odpuści. Ostatecznie daje do wyboru - mandat lub zabranie dowodu. 

Jest do działanie wielce dyskusyjne z prawnego punktu widzenia, i na pewno nie poprawi wizerunku policji. 

Motocyklista zasłużył sobie ewidentnie na zatrzymanie i zwrócenie uwagi - jednak szukanie na siłę powodu i sposobu na zbieranie mandatów to już zupełnie inna kwestia. 

Chcesz wiedzieć co szykujemy?

Dołącz do motobandziorów!

Zobacz naszą politykę prywatności