Shima VRS-1 - potężnie uzbrojone rękawice sportowe polskiej marki.

SuperFabric, Knox, Poron XRD. Kangurza skóra i nici z kevlaru. Mankiet TPU oraz zapięcie V-lock. Pierwsze na świecie kombinacja najlepszych systemów ochrony! Poprostu pełna opcja, mega wypas.  Tak widzę model VRS-1 po zapoznaniu się z materiałami prasowymi. Jak te wszystkie bajery sprawdzają się podczas codziennej eksploatacji oraz jazdy na torze?

Zacznę od wyjaśnienia kilku angielsko brzmiących słów, które ukazały się początku tego tekstu. Poron XRD znajdujący się pod protektorem kostkowy oraz pod panelami SuperFabric rozprasza siłę uderzenia zmniejszając ryzyko kontuzji. Panele SuperFabric zachowują elastyczność oraz miękkość przy wyjątkowej odporności na przecieranie, przebicie czy przekucie. Zapięcie V-lock okala cała dłoń, dzięki czemu mamy pewność ze rękawica się z niej nie zsunie, mimo ze nie jest ciasno zapięta. Ślizgacze Knox dzięki specjalnemu kształtowi pozwalają miarowo wytracić prędkość podczas upadku, co niweluje możliwość złamania nadgarstka. Twardy mankiet TPU dodatkowo chroni nasz nadgarstek podczas ślizgu. Ponadto, zszyty mały oraz serdeczny palec dla zniwelowania możliwości złamania tego pierwszego.

Jesteście pod wrażeniem? Spokojnie to prawidłowa reakcja, sedno sprawy leży jednak nieco głębiej. Nie wystarczy zastosować najnowszych technologii, trzeba to zrobić w sposób zapewniający jak największy wygodę oraz upakować te wszystkie cuda w ciekawą i ciesząca oko formę. Jasna sprawa, aby produkt się sprzedał musi przyciągać wzrok. Na stronie producenta znajdziemy mnóstwo zdjęć z możliwością podglądu najmniejszego detalu VRS-1. No monitorze komputera rękawica wygląda poprostu świetnie! Świetny design ciekawie połączone materiały i wysoka, jakość wykonania. W realu możemy się jednak troszkę zdziwić. Zewnętrzne szwy na palcach mają zapewniać większy komfort i spełniają to zadanie w 100% , końcówki palców nie odczują żadnego ucisku szwów. Same jednak szwy wykonane są w sposób dość nieestetyczny. Wystające nitki i krzywe przeszycia mogą nie podobać się esteta. Podobnie jak materiał podszyty na wewnętrznej części rękawicy. Od częstego kontaktu z motocyklem  zaczyna się mechacić i zostawiać na manetce. Dodatkowo pasek zapięcia V-lock. Sam system sprawdza się świetnie dłoń nie jest ściśnięta a rękawiczka pewnie się na niej trzyma, jednak pasek służący do ściągnięcia rękawice jest nieco za długi, co może delikatnie irytować. Samo zakładanie rękawicy również jest dość specyficzne. Shima ma wąski przeguby i trzeba trochę wprawy żeby się przez niego swobodnie przecisnąć. Kiedy jednak mam już rękawice na dłoni leży jak w mordę strzelił.

Zobaczcie także nasz video test rękawic:

A jak z wspomniana wygoda?

W tym momencie czuję się poniekąd rozbity. Cenie sobie komfort psychiczny, jaki zapewnia taką ilość ochraniaczy ślizgaczy i pochłaniaczy, nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu ze w pewnym stopniu cierpi na tym mój komfort fizyczny. Pierwsze kilometry w rękawiczkach mogą nas do nich troszkę zniechęcić. Ochraniacze Knox z pewnością pozostawia po sobie ślad na dłoni, a ochraniacz kciuka SuperFabric będzie nie przyjemnie uciskał. Jest to jednak mankament, który zostaję zniwelowany przez każdy przejechany kilometr. Wątpię jedynie, aby kciuk mógł czuć się w pełni swobodnie nawet po wielu kilometrach. Jego ochraniacz mimo wielu przejechanych kilometrów cały czas dokucza mi tak samo.

Możecie teraz dojść do wniosku ze Shima przesadziła, że nie da się upakować tylu systemów ochrony w jednej dłoni, w taki sposób, aby rękawica była nadal wygodna. Uwierzcie mi na słowo mimo kilku mankamentów VRS-1 jest ultra wygodną rękawica zapewniająca mega wysoki poziom bezpieczeństwa. Na podniesienie komfortu wpływa zarówno zastosowana wentylacja, użycie milusiego materiału wewnątrz rękawicy, jak i sam sposób szycia z zewnętrznymi szwami. Rękawica jak już wspomniałem świetnie leży na dłoni. Dodatkowo zastosowanie skóry z kangura, na wewnętrznej części rękawicy fantastycznie wpływa na wyczucie motocykla. Jeżeli wcześniej jeździłeś w rękawiczkach z bydlęcej skóry będziesz zachwycony!

Wentylacje umieszczono pomiędzy palcami.

Takie rozwiązanie nie osłabia konstrukcji rękawicy a w znaczący sposób podnosi nasz komfort podczas jazdy w ciepły dni. O ile jazda w mieście nie "uruchomi" nam wentylacji o tyle przy prędkości powyżej 60 km/h będziemy odczuwać przyjemny przewiew. Nie polecam jednak jazdy w temperaturze poniżej 10 stopni. Chłód powykręca nam palce. Powyżej 30 stopni dłoń może się trochę spocić. Jeżeli jednak jesteśmy twardzi jak Rocky w Rocky’m damy radę w każdej temperaturze, powyżej 5 stopni.

Codzienna eksploatacja VRSów nie jest wielce uciążliwa. Wiadomo, nie jest to lekka miejska rękawica i zakładanie może przysporzyć pewnych trudności w początkowej fazie użytkowania. Szczególnie twardy mankiet, którego obsługa wymaga wprawy.

Są to jednak rękawiczki sportowe i pod tym kątem należy je oceniać. Przydatność sportową mierzy się poziomem bezpieczeństwa produktu, a poziom bezpieczeństwa mierzy się w profesjonalny, fachowy wręcz laboratoryjny sposób.  Rozumienie, co mam na myśli? Chodzi mi oczywiście o gleby, wysiadki i ślizgi.. Są to dość ryzykowne testy, nigdy nie róbcie tego w domu!

Podczas jazdy na torze wszystkie mankamenty, o jakich pisałem wcześniej przestają mieć znaczenie, poprostu nie myślimy o tym, że coś nas delikatne ciśnie czy uwiera.

Korzystamy za to, że świetnego czucia motocykla oraz systemu wentylacji.  Do momentu aż nie zdarzy się nam wspomniany upadek. Tutaj Shima VRS-1 pokazuje swój największy atut - kompleksową ochronę dłoni. W rękawica zdarzył mi się niestety tylko jeden szlif...dodatkowo, dość niegroźny. Na wyjściu z zakrętu przy prędkości około 60 km/h, klasyczna gleba za dużo gazu i tył odjechał. Rękawiczki spisały się w tej sytuacji fenomenalnie. Naprawdę nie mogłem uwierzyć, że Knoxy są zadrapane, nie czułem kompletnie nic podczas szorowania po asfalcie. Dodatkowo rękawice mimo zadrapania dalej nadają się do użytku. Nie puścił żaden szew, skóra się nie przetarła ogólny stan jak najbardziej zadowalający.

Czas na podsumowania i najważniejsze pytanie tego testu. Czy warto wydać prawie 420zł (aktualna cena promocyjna) za Shima VRS-1?

Rękawice świetne pod względem bezpieczeństwa i jak najbardziej akceptowalne, jeżeli chodzi o wygodę. Świetnie sprawdzą się na torze wyścigowym, a w dłuższej trasie również nie powinniście narzekać. Wykonane są tak solidnie, że można nimi kamienie rozbijać a dodatkowo nieźle wyglądają. Moim zdaniem warto wydać parę stówek i mieć zapewnioną ochronne prosto z torów wyścigowych!

Chcesz wiedzieć co szykujemy?

Dołącz do motobandziorów - zapisz się do newslettera!

Zero spamu!

Zobacz także

    Yamaha MT-07 Dark Side of Japan w akcji!
      Airoh Executive Test
      Dominika Orlik - Dziewczyna Na Crossie!