Jeśli kiedykolwiek próbowałeś zapakować się na motocykl i nie wyglądać przy tym jak przerośnięty ślimak z namiotem na grzbiecie, to wiesz, że temat bagażu na dwóch kółkach to nie przelewki. Zakupy, praca, wypad na weekend albo objazdówka po pół Europy – wszystko wymaga innego podejścia. A że byle siatka z Biedry nie robi roboty, czas pogadać o czymś, co ma sens.
Dobra wiadomość – Niemcy, jak to Niemcy, ogarnęli temat. SW-Motech wali torbami jak z karabinu: nerki, plecaki, tankbagi, tailbugi, rollbagi... możesz się nimi obwiesić jak choinka i dalej wyglądać jak ktoś, kto wie, co robi.
1. Nerka albo torba na udo – team portfel na szybkim dostępie
Pierwszy dylemat: pas czy udo? W praktyce to to samo – tylko jedni wolą mieć ją na pasie, drudzy na udzie. Ważne, że jest wodoodporna (TPU, baby!), zamki szczelne, a w środku wejdzie portfel z milionem monet, telefon i GoPro. Idealna na szybkie akcje: przekąska, bateria, dokumenty – wszystko pod ręką. Do tego system MOLLE – jak ci mało, doczep jeszcze jedną torbę. Survival vibes? Jak najbardziej.
2. Plecak Daily WP – deszcz? Nie ma problemu
Nie ma nic gorszego niż przemoczone gacie, oprócz przemoczonego laptopa. Dlatego wodoodporny plecak to święty Graal motocyklisty. Ten od SW-Motech Daily WP ma 22 litry, rolowane zamknięcie, kieszeń na laptopa i system MOLLE na zewnątrz. Woziłem nim elektronikę, dokumenty, ciuchy – nic nie przeciekło, wszystko przeżyło.
Dodatkowo pasy – piersiowy i biodrowy – robią robotę, jak cię przestawia na autostradzie. Jedna kieszonka z przodu – w sam raz na powerbanka. Lekki, wygodny, praktyczny.
„Na motocyklu naprawdę ta wodoodporność w plecakach jest bardzo ważna.”
3. Tankbag Pro Micro – bo na baku też jest miejsce
Montowany na tankring – czyli system „pyk i jest”. Pojemność 3–5L, rozciągana, czyli dopasujesz ją do humoru i trasy. Materiał Ballistic Nylon, wnętrze z jedną kieszenią, z zewnątrz MOLLE. Jest miejsce na portfel, telefon, nawet iPhone’a 6-calowego.
Bonus? Można przeciągnąć kabel USB i ładować telefon w trakcie jazdy.
Czy jest wodoodporny? Nie. Ale jest pokrowiec – więc da się żyć.
„System magnetyczny – pyk, wpinamy, pociągamy sznurek i gotowe.”
4. Tailbag Road Pack – wszystko na ogon
Nie każdy lubi plecak. Czasem chcesz po prostu wrzucić torbę na tył i mieć wolne plecy. Road Pack montujesz paskami, rozciągasz od 8 do 14L, w zależności od tego, czy jedziesz na kebaba, czy na Mazury.
System MOLLE, jedna duża przestrzeń, pokrowiec w zestawie. No i pasuje do praktycznie każdego motocykla – nie musisz się bawić w precyzyjne mierzenie.
5. Rollbag 350 – torba na konkret
35 litrów, torba w formie rolki, wykonana z tarpaulinu (czyli nie przemaka, nawet jakbyś wpadł w jezioro). Prosta, pakowna, łatwa w montażu.
Na kilkudniowy wypad? Jak najbardziej. Wrzucasz, co trzeba, rolujesz, przypinasz i jazda.
„Im mniej do środka zapakujesz, tym ta torba może być mniejsza.”
Złota zasada – pakuj rozsądnie.
6. Ion L – 50 litrów i porządek w chaosie
Na koniec coś dla tych, którzy nie znoszą kompromisów. 50 litrów, torba z bocznymi kieszeniami, dobra na dłuższe trasy. Mieści ciuchy, akcesoria, duperele, i jeszcze zostaje miejsce na kiełbasę z promocji.
Materiał poliester 600D, więc jak tylko mży, to ujdzie – ale w zestawie jest pokrowiec, więc możesz olać pogodę.
Podsumowując – jaki bagaż najlepszy?
Nie ma jednej odpowiedzi. Wszystko zależy od dystansu, stylu jazdy i tego, czy lubisz mieć ręce wolne.
Mój zestaw? Nerka + plecak. Torby na bak czy ogon dorzucam tylko na dłuższe wyjazdy. Działa, nie przeszkadza, wygląda dobrze.
„To zaledwie kropla w morzu tego, co SW Motech ma w ofercie.”
Jeśli nadal się zastanawiasz – to przestań i kup coś porządnego. Tylko błagam, nie pakuj się w worek na śmieci przypięty sznurkiem.
Do zobaczenia na trasie. Bez reklamówki na kierownicy.

