Honda CBR 600 F3 - Legenda czy mem?

Ach, CBR - cóż to za memiczny motocykl! Śpiewano o nich rapsy, śpiewano disco-polo, tworzono złote myśli. Oddam nerkę za CBR'kę, Honda szybsza niż wygląda itp. Po 26 latach CBR 600 F3 zasługuje na emeryturę, a jednak grono (głównie rozpoczynających swoją przygodę) motocyklistów nadal sięga po ten model widząc w nich spełnienie swoich marzeń o sportowych wyczynach. 
 

Mały spoiler alert - F3 tych marzeń nie spełni. Na tle współczesnych motocykli sportowych leciwa CBR'ka nie ma zbyt wiele wspólnego z jazdą wyczynową. Nie te podzespoły, nie to podwozie, nie ta masa, nie ta epoka. Wszyscy się starzejemy, ale gwarantuję, że w wieku 26 lat nie chcecie się czuć tak jak ten motocykl. 

Ale, ale - magia CBR działa. Cena F3 od 10 lat trzyma się na poziomie 5000-6000 złotych, ludzie na ulicy cieszą bułę na jego widok i dopominają się o przygazówkę. Co się dzieje? Honda zakrzywia czasoprzestrzeń i działa jak wehikuł czasu - nagle cofasz się w czasie, jest rok 1999, idziesz do budy z ciężkim tornistrem i mija ciebie wyjący 4-cylindrowy supersport. Jest w tym motocyklu coś oldschoolowego, ale nie w stylu płyty winylowej, tylko płyty CD. Relikt przeszłości, ale jeszcze bez otoczki vintage. Nadal znajduje odbiorców, mimo że ludzkość wymyśliła kilka lepszych i popularniejszych alternatyw. Magia! 

Tak mamy z tym motocyklem. Jeśli miałeś okazję przejechać się kilkoma dobrymi motocyklami z ostatniej dekady, to pierwsza jazda Hondą CBR 600 F3 może być nieco rozczarowująca. Spokojnie, z każdym kolejnym kilometrem rozczarowanie będzie jeszcze większe. Hamulce, zawieszenie, prowadzenie - to wszystko jest warte 26-letniego motocykla. Czy będzie kiedyś youngtimerem? Nie, nie będzie.

Dlaczego więc nie pozwolić serii F3 godnie odejść? Czy niska cena uzasadnia sens zapatrzenia się w przeszłość? Czy 26-letni plastik może być legendą, czy memem?