Triumph Trident 800 - nowoczesny roadster

Nowa forma, stara dusza. Triumph Trident 800 to nowoczesny roadster, brakujące ogniwo między sportowymi osiągami a klasycznym wyglądem. Miło się na niego patrzy, miło się nim jeździ. Petit miał okazję bliżej się z nim poznać: sprawdził go w słońcu, sprawdził w deszczu, z kanapy kierowcy i z kanapy pasażera. Na szybkich zakrętach i w mieście.

"Jaram się tym motocyklem!" - brzmi zachęcająco. Co jest o tyle ciekawe, że Triumph Trident 800 nie bryluje w testach. Nie jest najsilniejszym graczem w ofercie Triumpha - marki, która przez lata zbudowała swoją pozycję dzięki brytyjskiemu dziedzictwu i jakości godnej miana premium.


A skoro mowa o dziedzictwie to rzućmy okiem na historię Tridenta. Rok 1968 - debiutuje pierwszy Triumph Trident T150. Był to czas, gdy brytyjska marka kształtowała kulturę motocyklową na Wyspach i nie tylko. Był to czas rockersów, rywalizacji z Nortonem i rosnącej konkurencji z Kraju Kwitnącej Wiśni. Nic dziwnego, że ta piękna historia zakończyła się w 1983 roku wraz z bankructwem firmy. Co było dalej? Na początku lat '90 XX wieku Triumph powrócił za sprawą Johna Broola - brytyjskiego buissnesmana. Jeden z pierwszych modeli odrodzonego Triumpha - Trident. I co tu dużo mówić - nie odniósł on wielkiego sukcesu... Seria Trident została wygaszona w 1998 roku. I zniknęła na ponad 20 lat. Do roku 2021.

Ale! To nie Trident 660 z 2021 jest głównym bohaterem tego tekstu, tylko Trident 800. Większy roadster to tegoroczna premiera. Silnik to sygnatura Triumpha - trzy cylindry w rzędzie - obsesja Petita. Silnik we współpracy z dobrze skrojonym podwoziem dostarcza emocjonujących wrażeń z jazdy. Motocykl urzeka kulturą i ogładą, jest przyjazny by chwilę później pokazać zęby. Jak przystało na Tridenta!


Motocykl jest zwarty, zwinny i łatwy w prowadzeniu. Sprawdziłby się w rękach początkującego ridera jako pierwszy motocykla, ale dostarczy też adrenaliny doświadczonemu motocykliście. Motocyklistę wspiera zaawansowana elektronika łącznie z 6-osiowym IMU - czyli jednostką na bieżąco monitorującą co się dzieje z motocyklem. Pozycja - jak na moje gabaryty - jest wygodna i zrelaksowana.

Ale nie ma róży bez kolców! W jakości wykonania widać kompromisy: w plastikach, w hamulcach, w wyświetlaczu. Działanie quickshiftera może odbić się czkawką. Matowo wykończone plastiki porysują się od samego patrzenia. Ale nie warto dyskwalifikować tego modelu ze względu na te drobiazgi.

Konkurencja dla tego gentlemana? Trochę to naciągane, ale Yamahy MT-09 czy też XSR 900. W jednym i drugim przypadku mamy tu trzy cylindrowy silnik. Co jeszcze? Kawasaki Z900 i Z900 RS, czyli Retro Style. Nowoczesny i klasyczny UJM. Który byście wybrali?


A na Motobandzie hula już treściwe i szczere video o motocyklu w którym można się zakochać. Doceńcie świeżą formę i widzimy się w kolejnych materiałach!