150 cm³ - najbardziej bezsensowna klasa jednośladów, czy okazja?

Odkąd w Polsce weszła w życie ustawa o możliwości jazdy motocyklami 125 cm3 na „samochodowe” prawo jazdy sprzedaż stodwudziestekpiątek poszybowała w górę. Ówcześni właściciele takich pojazdów odkryli, że niemal z dnia na dzień ich jednoślady zyskały na wartości kilkadziesiąt procent. Kto natomiast najbardziej stracił?

O pół kieliszka więcej

Pojemność 150cm³ w wielu krajach nie ma już racji bytu – moc jest tylko symbolicznie większa od 125cm³, ale coraz trudniejsze i droższe do zdobycia uprawnienia trzeba mieć. Np. we Włoszech klasa 150 wciąż funkcjonuje - zgodnie z przepisami niczym wyposażonym w mniejszy silnik nie można się tam poruszać po autostradach. W Polsce taki przepis nie obowiązuje i bardzo dobrze.

Świat jest okrutny - motocykle 150 cm³ jeszcze nie zdążyły zaistnieć, a już wyginęły.

2016 rok był ostatnim, w którym można było u krajowych dealerów kupić nowe motocykle 150cm³ - konkretnie model Rometa ADV150. Nieco wcześniej stopięćdziesiątki poznikały z salonów marek japońskich (Honda, Yamaha), a także włoskich (Vespa) i udających włoskie (LML).

150 cm³? A na co to komu?

Istnieje jednak pewna wąska grupa motocyklistów, która 150-tkami powinna się zainteresować. Są to wszyscy ci posiadacze kategorii A i A2, którzy jednoślady traktują czysto użytkowo i szukają w nich jak najlepszej relacji ceny do rocznika i użyteczności. Po co komu R1 czy CBR600 na dojazdy do pracy i wyskok po bułki? Oto kilka przykładów wartych uwagi 150-tek z rynku wtórnego!


1. Yamaha Xenter 150

Zaskakująco dynamiczny jak na pojemność 155cm³ skuter. Co ponadto? Świetny wygląd (jak na niskopodłogowy skuter, rzecz jasna), wyświetlacz LCD, zawieszenie monocross znane również z innych modeli Yamahy. Do tego duże koła i niskie spalanie (przekroczenie 3 litrów na setkę to wyczyn).

Trudno o lepszy sprzęt do codziennego miejskiego użytku.

Cena? Przykładowy egzemplarz z 2012 roku znaleźliśmy w cenie 5500 zł, czyli ponad 50% mniej niż kosztował w salonie. Przy odrobinie wyczucia cena ta z pewnością może stać się jeszcze korzystniejsza. Za Yamahę Xenter 125 przyjdzie nam zapłacić średnio ok. 2000 zł(!) więcej.

2. Honda SH150

Od wielu lat najlepiej sprzedający się motocykl we Włoszech (stamtąd też pochodzą niemal wszystkie dostępne na naszym rynku egzemplarze). Co ciekawe, w czołówce włoskiej sprzedaży są też zawsze Hondy SH125 i SH300, więc rodzina tych japońskich skuterów produkowanych w Italii jest naprawdę bezkonkurencyjna.

Włochy to kraj, w którym kupuje się najwięcej nowych jednośladów w Europie. A skuter powyżej należy do najchętniej kupowanych.

Od 2005 roku SH150 otrzymała wtrysk paliwa i literkę „i” w nazwie (odtąd SH150i), ale godne polecenia i wyraźnie szybsze od bliźniaczych 125 są zarówno gaźnikowce jak i modele z wtryskiem.

PCX 150 - małe skutery też potrafią być sexy!

Przy okazji warto też wspomnieć o Hondzie PCX 150 i NES150 – obie bazują na tym samym, sprawdzonym silniku co SH150 i są równie bezproblemowe w eksploatacji. Dla motocyklowych oportunistów każda z tych maszyn będzie jak znalazł.

3. Romet ADV150

Może nie stanowi wzoru niezawodności, ale ten poczciwy i prosty konstrukcyjnie sprzęt ma swoje grono zwolenników. Dla dojeżdżających do pracy albo na grzyby po szutrowych drogach – w sam raz. Gdyby ktoś się bardzo postarał to zdoła znaleźć w Polsce fabrycznie nowego „Romka” 150.


Romet ADV 150 - dla tych, którzy nie lubią jazdy ze złączonymi nogami

Jako nowe 150-tki miały wprawdzie katalogowo wyższą cenę od sprzedawanych równolegle 125-tek, ale dealerzy chętnie dawali zniżki, bo popyt był śladowy. Na rynku wtórnym sytuacja jest podobna – ceny zarówno używanych ADV 150 jak i 125 oscylują wokół 3500-4000 zł, ale te pierwsze miesiącami nie mogą znaleźć chętnych na zakup. Wystarczy się potargować i można kupić naszego osiołka za cenę bliższą trzem tysiącom złotych.

4. LML 150

Czyli włoska Vespa z jej archaicznymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi produkowana w Indiach. Być może ostatnia szansa na nabycie skutera o metalowym nadwoziu, rączką do zmiany biegów w manetce i – jeżeli dobrze się poszuka – silnikiem dwusuwowym.

LML jest tak samo włoski, jak rzymskie wakacje nad Deltą Gangesu. Buongiorno!

Do codziennych dojazdów do pracy w eleganckim stylu lepiej się jednak nada nowocześniejszy czterosuw. Łatwiejszy w eksploatacji i nie powodujący, że nasz służbowy garnitur przesiąknie wonią miksolu.

5. Suzuki Burgman

Burgman nie jest ani prekursorem maxiskuterów (Honda Helix była wcześniej), nie jest też skuterem najpiękniejszym, najbardziej niezawodnym, najszybszym ani największym pojemnościowo odkąd Włosi stworzyli Gilerę GP800 i Aprilię SRV850. Mimo to jest dla świata dużych skuterów tym czym dla gatunku cruiserów i chopperów jest Harley Davidson – wzorem i odniesieniem dla wszystkich.

"Mieszczuch" - to brzmi dumnie! Suzuki to udowadnia.

Ceny Burgmanów o pojemnościach 125cm³ i 250cm³ trudno nazwać okazyjnymi, ale 150-tkę można kupić całkiem niedrogo i cieszyć się z posiadania skuterowego króla, o którym śpiewał Sidney Polak.

6. Kymco Dink 150

Bez dwóch zdań najbrzydszy pojazd na naszej liście. Mimo to godny polecenia jako osiołek do codziennych zadań, bowiem Kymco od kilku lat cieszy się zupełnie zasłużenie opinią solidnego producenta i skutecznie się odcina od konotacji z „chińczykami”.

Kymco Dink 150 - skuter, który swoim wyglądem zawstydziłby samą Multiplę.

Jeżeli ktoś nie ma nic przeciwko samemu Kymco, ale model Dink gwałci jego poczucie estetyki to może poszukać okazu Agility 150 – miejsca na bagaże ma trochę mniej, ale wygląd znacznie przyjemniejszy i duże koła przydatne do jazdy po miejskich koleinach.