Jak kiedyś reklamowano motocykle? Dziś takich reklam się nie robi...

Kawasaki Z1000, piękny nowoczesny naked pokonuje kolejne zakręty. Jest pomarańczowy i każdy o takim marzy. Czujecie szybsze bicie serca? Chyba nie bardzo. Tak prezentowała się reklamówka z 2003 roku. Za to film skłania do bliższego przyjrzenia się filmom promocyjnym motocykli sprzed ponad 10 lat.

Epoka analogowa

Video promujące stary model kultowego Zeta trafiło niedawno na oficjalny kanał youtube Kawasaki. Stare filmy promujące motocykle mogą dziś bawić, nie tylko ze względu na sam wygląd motocykli. Bardziej niż same motocykle postarzał się sam sposób reklamowania produktu i koncepcja video.

A zatem cofnijmy się do końca epoki analogowej i zobaczmy kilka obrazowych przykładów filmów promocyjnych motocykli od znanych producentów.

Zastrzeżenie - ilość tego rodzaju reklam w internecie potrafi zaskoczyć. Część z nich trudno uznać za oficjalne reklamy producenta - w dużej części maczali w nich palce lokalni dystrybutorzy motocykli. Wiele z nich opatrzonych jest tytułem "banned", jako rzekomo wycofana lub zakazana reklama. Jeszcze inne to zwyczajne "fejki" (to słowo już się spolszcza?). Stąd duża ostrożność w doborze reklam. Z racji, że stwierdzenie autentyczności bywa problematyczne - za wszelkie pomyłki z góry przepraszam.


Honda CBR 1000RR Fireblade

W 1997 roku Prodigy nagrali kawałek "Smack My Bitch Up". Piosenkę uzupełniał sugestywny videoklip pełen przemocy, używek i z zaskakującą puentą. Teledysk swojego czasu był nawet wycofany z MTV, a przy okazji oskarżony o mizoginię - nienawiść i uprzedzenie do kobiet.

Dziesięć lat później wykorzystując utwór Prodigy Honda poszła podobną drogą ; )

Jest to najświeższy film w tym zestawieniu, ale który ma w sobie coś ze "starej szkoły" reklamowania motocykli. Pomysł jest prosty: laska o urodzie Evy Green zamienia się w Fireblade'a. Co tu dużo mówić: patrzy się na to całkiem przyjemnie. Żałujemy, że nie ma wersji Full HD.


Yamaha YZF-R1

Yamaha YZF-R1 to superbike, który dał początek jednej z najbardziej uznanych serii sportowych w świecie motocykli. W 2003 roku Yamaha w ten sposób reklamowała swój przełomowy model:

Mówiąc krótko: lata '90 pełną gębą.

Mniejsze lub większe pastisze/parodie kina akcji spotyka się do dziś wśród filmów promujących nowe modele. Ale coś tak zanurzonego w tej estetyce mogło powstać tylko wtedy.


Suzuki GSX-R 1000

 W tym momencie zauważyliśmy, że pokazujemy same litrowe motocykle sportowe. Ale to nic. Tak bowiem Suzuki reklamowało swojego litrowego GSX-R w w Niemczech.

Sielska, podmiejska atmosfera i humor rodem z kreskówki dla dzieci

Tekst na końcu głosi: "Od zera do 200 km/h w 7,2 sekundy. To przysparza wrogów". Tak jak ta reklama ; ) W dzisiejszych czasach jej autorzy za pewne zostaliby zlinczowani przez obrońców praw zwierząt. Mentalność i wrażliwość odbiorców uległa zmianie - ta reklama dziś nikogo nie bawi.


BMW - minimalizm i koncept

Niemcy są praktyczni i szanują porządek, szczycą się też wspaniałymi dokonaniami na polu wzornictwa. Wystarczy wspomnieć Bauhaus albo projekty, których autorem był Dieter Rams. Zamiłowanie do minimalizmu znalazło swoje odzwierciedlenie również w tej reklamie BWM Motorrad.

Kreatywne i zaskakujące nawiązanie do loga BMW - nie zmienia to faktu, że szkoda trochę naszych 40 sekund życia.

Jednak nie wszyscy w BMW wykazywali się podobnym wyczuciem i stylem. Świadczy o tym kontrowersyjna reklama dealera z Grecji. Załączamy jako przykład marketingu opartego na ryzykownych założeniach:

Podpis na plakacie: Wiesz, że nie jesteś pierwszy. Biorąc pod uwagę, że modelka wygląda na 14-latkę, to można mieć wątpliwości.

Powyższy przykład pochodzi ze świata czterech kółek, ale dobrze pokazuje do jakich granic skłonne są posunąć się agencje reklamowe, byleby odnieść się do najbardziej pierwotnych bodźców.


Kawasaki Ninja

Od Kawasaki zaczęliśmy, na Kawasaki zatem też zakończmy. Kiedyś to video wylądowało na motobandzie pod wiele znaczącym tytułem: "Najlepsza reklama Kawasaki Ever?" (nadal nie wiem, czy to ironia, czy tak na serio?).


"Niezłe jaja" połączone z klepaniem się po kolanie - jedyna słuszna reakcja na tę reklamę.

Dalej naczelny pisze: "Ale możemy sobie przypomnieć - że kiedy producenci i ich reklamy miał jaja". No więc przypomnieliśmy sobie ; )


Diagnoza?

Reklamy sprzed 20-10 lat balansują między tanim efekciarstwem a przaśnym poczuciem humoru. Raz składają nabywcy obietnicę stania się prawdziwym potworem prędkości, albo próbują podchodzić do tematu z wymuszoną lekkością.

Dodajmy do tego jawne naigrywanie się z konkurencji i seksizm, a otrzymujemy mieszankę niestrawną dla współczesnego marketingu.

Zestawienie reklam sprzed lat z współczesnymi video promocyjnymi tylko udowadnia, jak wielki skok dokonał się w ciągu ostatnich 10 lat. Skok nie tylko w dziedzinie techniki, ale też w marketingu i na poziomie relacji społecznych. Pozostaje tylko czekać, aż współczesne reklamy motocykli będą nas bawić, jak przykłady z tego tekstu. Przy tym tempie stanie się to za kilka lat.

Zresztą spójrzcie na to :D