Dzika pogoń po ulicach za motocyklem niczym w GTA

Jak to się zaczęło? Od myśli "nie możesz mnie wyprzedzić". Kierującemu samochodem w widoczny sposób nie spodobał się fakt, że motocyklista zamiast grzecznie stać za nim - stanął na światłach obok niego i jeszcze miał czelność go wyprzedzić. Później wywiązał się pościg, wyzwiska i ... motocykliście też puściły nerwy. Później było tylko gorzej - dobrze, że nie skończyło się tragicznie. Jednak jak dla nas - trzeba wiedzieć kiedy po prostu odpuścić. 

Chcesz wiedzieć co szykujemy?

Dołącz do motobandziorów!

Zero spamu! Zobacz naszą politykę prywatności