Przycierać czy nie przycierać?

Każdy szanujący się posiadacz sportowej szlifierki w początkach swojej przygody lubi zaznaczyć, że pod jego kroczem buzuje stado miliarda koni mechanicznych - zapewniających atomowe przyspieszenie. Oprócz tego, sportowe motocykle są świetnie wyważone a ich zawieszenie sprzyja szybkiemu pokonywaniu zakrętów.

Co bardziej obeznani z rodowodem swoich maszyn - oglądają czasem motoGP. Jednak nawet totalnie oderwany od sportowych doznań właściciel Dragstara zna termin "schodzenia na kolano".

Skąd to się wzięło?

Jak większość spraw związanych z szybką jazdą - także szlifowanie kolanem po asfalcie przywędrowało na ulicę z torów wyścigowych. Wraz ze zmieniającą się geometrią motocykli i profilami opon - zawodnicy motogp mogli pochylać swoje maszyny coraz bardziej. W pewnym momencie, warto jednak sprawdzić ile zostało nam do ziemi i czy dalsze pochylanie maszyny ma jeszcze sens - w tym momencie pojawia się słynne zejście na kolano i dotknięcie sliderem asfaltu.

Ten styl jazdy jest stosunkowo świeży - warto obejrzeć chociażby wyścigi Valentino Rossiego, aby zobaczyć jak na przestrzeni ostatnich 15 lat zmienił się jego styl jazdy - ze sztywnej pozycji do mocno zwieszającej się poza oś motocykla.

Co ważne, zawodnik po dotknięciu kolanem asfaltu chowa kolano z powrotem. Jak najdłuższe szlifowanie slidera nie wchodzi tutaj w grę - ponieważ zwyczajnie może spowolnić zawodnika. Chodzi tutaj wyłącznie o sprawdzenie poziomu pochylenia maszyny, wyczucia trakcji i jak najszybszego pokonania zakrętu.

Ścieranie slidera nigdy nie jest celem samym w sobie. Jest to efektowne i widowiskowe ale nie jest efektywne.

Wyjście z dupy - czyli najczęściej popełniany błąd początkujących adeptów schodzenia na kolano.

Zobaczcie nasz materiał video - w którym Radek wyjaśnia najbardziej błędną pozycję jazdy na motocyklu w zakręcie. Jest to o tyle niebezpieczne, że podczas tego nienaturalnego wygibasu - tak naprawdę zmniejszamy naszą kontrolę nad motocyklem, i zamiast jechać szybciej - jedziemy wolniej.