Harley-Davidson podczas Consumer Electronics Show w Las Vegas zaprezentował wreszcie długo oczekiwany (i kontrowersyjny) model - elektrycznego cruisera LiveWire™. Jest to historyczne wydarzenie dla marki, która od 115 lat definiuje kształt motocyklizmu.
Harley-Davidson LiveWire został zaprezentowany po raz pierwszy w zeszłym roku na targach w Europie. W miniony weekend w Las Vegas uchylono rąbka tajemnicy jeśli chodzi o cenę i wyposażenie motocykla. Na rynku amerykańskim motocykl kosztować będzie 29 799$. W Polsce cena motocykla wyniesie 147 460 zł. Tym samym jest to jeden z najdroższych motocykli w ofercie firmy z Milwaukee.
Motocykl jest już dostępny w przedsprzedaży online. Na rynku LiveWire pojawi się prawdopodobnie jesienią 2019.

Harley-Davidson LiveWire™ to kamień milowy w historii tej amerykańskiej marki.
Będzie to sprawdzian dla nowego kierunku, jaki obrał sobie Harley-Davidson. Firma szczycąca się 115-letnią tradycją nie tylko sięgnęła po silnik elektryczny - ochrzczony "Revelation", ale też upakowała w nim elektronikę niespotykaną w innych modelach H-D. I choć zasięg nie jest imponujący - zaledwie 175 km na naładowanej baterii w ruchu miejskim, to jest kilka atutów, którymi Amerykanie chcą zawalczyć na rynku elektryków.

Na tle innych producentów H-D pokazał, że nie boi się zmian i innowacji
Harley-Davidson LiveWire posiada kontrolę trakcji i IMU na pokładzie. Motocykl rozpędzi się do setki w 3,5 s. Zmianę filozofii Harley-Davidsona najlepiej obrazuje podejście do doznań motocyklisty w trakcie jazdy. Motocykl łączy się za pomocą sieci z urządzeniem właściciela - np. smartfonem, któy pozwala min. monitorować stan baterii, czy przeglądać statystyki dotyczące trasy. To także chyba pierwszy raz w dziejach, kiedy ludzie z H-D wskazują takie aspekty, jak cichość, mniejsza emisja ciepła i brak wibracji jako atuty swojej maszyny.
Czy nowa wizja przyciągnie konsumentów? To się okaże pod koniec tego roku, oraz w sezonie 2020.