3 najbardziej podbramkowe akcje - które Marquez wybronił!


Marc Marquez to prawdziwy "kosmita" jeżeli chodzi o styl jazdy - najmłodszy mistrz kategorii MotoGP. Potrafi dochodzić do limitów maszyn, ale najbardziej widowiskowe i niesamowite jest to, że gdy przekroczy taki limit i sprawy zaczynają iść mocno źle, to Marquez jak nikt inny potrafi wyjść z tego cało. 

To już gleba czy jeszcze nie?

MotoGP w Brnie 2016 - to najnowsze i chyba najbardziej spektakularne wyjście Marquez z sytuacji bez wyjścia. W zasadzie widzimy już jak opony puściły, motocykl kładzie się i sunie bokiem. Co robi #93? Podnosi motocykl swoim cholernym kolanem, dodaje gazu i odjeżdża! Normalny człowiek nawet by o tym nie pomyślał...

Motocyklowe muay thai

Młody Hiszpan jest znany ze swojego wchodzenia w zakręty bokiem - m.in. dlatego jest zawodnikiem, którego motocykl ma najsilniejszy tylny układ hamulcowy w całej stawce motoGP. W W jednym z wyścigów jesteśmy świadkami jak z tylnej opony leci chmura dymu, motocykl wpada w potężne shimmy a marquez praktycznie lewituje nad kierownicą. Czujemy, że szykuje się podręcznikowa gleba. Co na to Marc? Ratuje całą sytuacją i zapieprza dalej!

60 stopni pochylenia 

Co tam mi piszczy w przednim zawieszeniu? Hm, sprawdźmy! Można by pomyśleć, że tak to właśnie wyglądało. Marquez zwiesza się z maszyny, jednak w pewnym momencie przeważył i zamiast jechać motocyklem, motocykl jechał na nim. Widać to wyraźnie po przednim kole oraz po tym, jak bark zawodnika Hondy ugniata asfalt. Nie do uratowania, motocykl w krzaki i poważna kontuzja? Nic z tego! I tym razem nasz bohater jakimś cudem odbił się od asfaltu, postawił motocykl na koła i jeszcze się na niego wdrapał. 

Wszystko to samo w sobie jest już cholernie niesamowite. Do tego dodajmy prędkości z jakimi poruszają się zawodnicy MotoGP i szczeny nie tylko opadają nam na ziemię, ale robią jeszcze dziurę w podłodze i są właśnie w drodze do Wielkiego Muru w Chinach. 

Zobacz także