Ulep roku: Suzuki GSX-R 750

Takie materiały ogląda się z bólem serca i strachem w oczach. Dlaczego? Bo to nie jedyny egzemplarz, i z całą pewnością kilka(naście) takich "cudeniek" jeździ po naszych drogach, a kolejne są przygotowywane na sprzedaż. 

Trafiają nam się różne motocykle, sami tez różne kupujemy - ale jeszcze nigdy nie mieliśmy takiego transformersa. Cerbol z Poznania zna się na rzeczy i dochodzi do zatrważających wniosków - Motocykl, który miał być GSX-R 750 K1 (2001) tak naprawdę, w połowie składa się ze starszego modelu Srad. 

Rama jest przeniesiona z innego motocykla, a że nie pasował do niej silnik - zaczęło się rzeźbienie i spawanie

Zarówno dolne jak i górne uchwyty silnika są dosztukowane, dół ramy przedłużony, a przód totalnie przespawany z K1 wraz z numerami seryjnymi. Do ramy nie pasował także zbiornik, więc został zamontowany nieco inaczej, na wymyślne uchwyty własnej roboty. Jakby tego było mało - pod spodem jest jeszcze gorzej, tył silnika uzupełniony... silikonem. 

Jeździć takim motocyklem to strach, stać się może totalnie wszystko. Dlatego ładne owiewki dobrej maszyny nie czynią.