Bezpieczeństwo na motocyklu część I - wyprzedzanie

Radio, telewizja, internet pełne są informacji i materiałów o wypadkach drogowych. W tym niestety, także śmiertelnych. Skąd biorą się takie zdarzenia drogowe? Dlaczego mamy tyle wypadków? Jak zminimalizować ilość przykrych sytuacji? 

Właśnie temu tematowi chcę poświęcić serię kilku tekstów. Dedykuje go każdemu. Nie tylko motocyklistom, ale także kierowcom osobówek.

Po kilku latach jazdy motocyklem, śmiało stwierdzam, że każdy powinien choć przez tydzień lub dwa pojeździć motocyklem.

Dziś zajmiemy się tematem wyprzedzania na motocyklu. Czy aby na pewno jest to najprostszy manewr jaki można wykonać? 

Motocykle są wszędzie! Patrz w lusterka, sprawdź dwa razy!



 

O ile patrzenie w lusterka to zdrowy nawyk, o tyle sam slogan uważam za śmieszny. Dlaczego? Sprawa jest oczywista. Motocykliści to grupa osób, która wśród kierowców maszyn wszelkiej maści przekracza dozwoloną prędkość najczęściej! Tutaj nie ma sensu się sprzeczać, to po prostu prawda. Ale! Niech ten, kto jest bez winy, rzuci kamieniem jako pierwszy... Każdemu zdarza się przekroczyć prędkość.

Czym jest prędkość wyrażona w kilometrach na godzinę? 

Prosta matematyka pozwala nam to zobrazować. Motocykl poruszający się z prędkością 150 kilometrów na godzinę, w ciągu sekundy pokonuje dystans czterdziestu jeden i dwóch-trzecich metra. Przy prędkości 200 kilometrów na godzinę dystans pokonany w tym czasie wzrasta o kolejne piętnaście metrów. 

Skoro mamy dużą skłonność do szybkiej jazdy, zachowajmy książkowo brzmiącą "szczególną ostrożność". Nie narzekajmy na innych kierowców. Nie wieszajmy psów na Bogu ducha winnych puszkarzach. Zacznijmy od nas samych - motocyklistów.

Zobrazujmy to przykładem

Wracamy z pracy, dzień jak każdego dnia. Załóżmy, że prowadzimy samochód i przymierzamy się do manewru wyprzedzania. Skręt głowy, wzrok wbity w lusterko - widzimy motocykl, oddalony od nas jakieś pół kilometra, może więcej. Jesteśmy na drodze z ograniczeniem do 60 km/h. Czyli teoretycznie motocykl powinien pokonywać jakieś 15 metrów w ciągu sekundy. My również jedziemy przepisowe 60, ale jakoś tak zachciewa nam się wyprzedzić pojazd poprzedzający - szeroka, prosta droga, żadnych drzew, zabudowań, a żona już gotuje obiad...

Jak odrobinkę przyspieszymy, nic się nie stanie, prawda? Redukcja, przyspieszamy, włączamy kierunkowskaz, sprawdzamy lusterko jeszcze raz, motocykl jest już nieco bliżej, lecz nadal dość daleko by rozpocząć manewr. Powiedzmy, jakieś 300 - 350 metrów. Zanim dojedziemy do samochodu, który chcemy wyprzedzić, mija kilka sekund. Poruszamy się z prędkością 80 km/h, czyli pokonujemy jakieś 22 metry w ciągu sekundy. Wystarczy do spokojnego wyprzedzenia samochodu. 

Motocykl za nami może jechać i 200 km/h... 

Kto to wie? W lusterku przy tak dużych odległościach ciężko określić prędkość pojazdu jadącego za nami. Tym bardziej, gdy jest to mały pojazd. Więc różnica  pokonywanego dystansu to około 33 metry w ciągu sekundy. A gdzie jeszcze czas poświęcony na rozpędzanie samochodu? W efekcie 10 sekund to czas który może zadecydować o kolizji...

Czy kierowca samochodu powinien więc gapić się w lusterko przez dziesięć sekund?

Zaczynamy manewr wyprzedzania, jesteśmy już dwiema-trzecimi samochodu na przeciwnym pasie, gdy czujemy szarpnięcie i słyszymy huk. To motocykl wprasowujący się w blaszaną puszkę samochodu.

Czy sprawdzenie lusterka zaraz przed wyprzedzaniem poprawiło by sytuację? Może, gdy motocykl nie znajdzie się w martwym punkcie lusterek, co też trzeba przewidzieć wyprzedzając samochód.


W podobny sposób spowodował wypadek motocyklista z moich okolic. A właściwie - jak dla mnie - była to współwina. Kierowca samochodu, postanowił wyprzedzić autobus za wzniesieniem. Oczywiście policja z marszu orzekła jego winę, z czym ten nie zgodził się. Oczywiste - sam bym się nie zgodził.

Postępowanie sądowe między rodziną motocyklisty a kierowcą samochodu trwało trzy lata, a w efekcie sądowi biegli przyznali mu rację. Gdy kierowca samochodu sprawdzał lusterka, motocykl był jeszcze przed górką. Gdy rozpoczął manewr wyprzedzania, motocykl także go rozpoczynał już po drugiej stronie wzniesienia. W ten sposób doszło do zderzenia, w wyniku którego zginął trzydziestokilkuletni facet, można by rzec na własne życzenie.

Poza szkodami materialnymi, można powiedzieć że najwyższym kosztem w wypadku było jego życie. Poza małym ale... Zabrał ze sobą swoją dwudziestoletnią siostrę. Wyobrażacie sobie co czują rodzice, którzy w ciągu jednego dnia tracą dwójkę dzieci?

Co więc zrobić by uniknąć tragicznej sytuacji?

Jechać wolniej! No tak, ale zaraz ktoś powie, że motocykla nie kupujemy po to by jeździć powoli. Skoro już chcemy jechać szybciej, to przede wszystkim:

  1. Nie przelatuj obok samochodu tak szybko jak to tylko możliwe. Przed rozpoczęciem manewru wyprzedzenia samochodu, zwolnij, daj sobie czas na reakcję. Jednocześnie zachowaj wystarczającą prędkość do wyprzedzenia pojazdu. Różnica prędkości musi być zbudowana przed zmianą pasa.
  2. Rozpocznij manewr wyprzedzania tak szybko jak to możliwe. Jeśli masz dużo miejsca, jeśli masz dobrą widoczność zacznij wyprzedzać i 200 czy 300 metrów wcześniej, dzięki czemu kierowca samochodu patrząc w lusterko, dowie się wcześniej o tym, że chcesz go wyprzedzić.
  3. Przy wyprzedzaniu ciężarówki pamiętaj o zasadzie "Jeśli nie widzisz lusterek ciężarówki, to znaczy że kierowca ciężarówki nie widzi Ciebie".
  4. Zwróć uwagę na wewnętrzną krawędź samochodu. Nawet jeśli kierowca nie włącza kierunkowskazu, jeśli jest blisko osi jezdni, może to oznaczać, że za niedługo wykona manewr wyprzedzania bądź skrętu w lewo na przykład na posesję. Nie wolno lekceważyć tak nieoczywistego znaku ze strony kierującego autem. Może włączy kierunkowskaz na ułamek sekundy, przed zmianą pasa?
  5. Ulica to nie tor! Zawsze zachowuj odległość od wyprzedzanego pojazdu. Przepisowe  "minimum jeden metr" to niekiedy za mało!
  6. Nie jeździj na długich w dzień, a w nocy tylko gdy jest to konieczne. W takim przypadku, pozostałym kierowcom jest dużo trudniej określić prędkość motocykla. To mit, że jazda motocyklem na długich poprawia jego widoczność w ciągu dnia.
  7. Obserwuj otoczenie. Na każdym wyjeździe z posesji, z pola może stać samochód lub traktor, który może wyjechać wprost pod rozpędzony motocykl.
  8. Nie wyprzedzaj na skrzyżowaniach. Ani bezpośrednio przed nimi. To samo dotyczy przejść dla pieszych!
  9. Stosuj się, a przynajmniej staraj się stosować do przepisów ruchu drogowego.

Zobacz też: 2 część o bezpiecznej jeździe w mieście!

Chcesz wiedzieć co szykujemy?

Dołącz do motobandziorów!

Zobacz naszą politykę prywatności