FiberFix - Ratunek przy nagłej awarii

Nie wiem czy tak macie - ale ja często przed wyprawą motocyklową odczuwam lekki, przyjemny stres związany z tym, jakie wyzwania za chwilę na mnie czekają. Co się wydarzy tym razem i czy wszystko zabrałem?


Kręcę się dłuższą chwilę po chacie snując pod nosem: portfel, pieniądze, dokumenty, fajki, prezerwatywy (za kawalera) i sakwy z wszystkimi zbędnościami, których tak naprawdę wolał bym nie brać. Przecież to tylko 4 dni w siodle, jedne slipy na zmianę wystarczą… ;). Te lekkie napięcie przed wyjazdem motocyklem w dłużą podróż, niż po browar czy bułki „do osiedlowego”, towarzyszy mi zawsze. Wiem, że źródłem nie jest brak obycia i miękka dusza, bo ona jest raczej, jak papier toaletowy w publicznej toalecie. To po prostu suma doświadczeń i dziesiątek przygód jakie mnie spotkały w trakcie podróży motocyklowych i świadomość, że zawsze coś potrafi zaskoczyć. Przede wszystkim, jak podróż z asfaltu czasem skręca w bezdroża…


Co zabrać, do tego niewielkiego bagażu, żeby w razie „W”, móc szybko coś zaradzić. I nie piszę tu, o drugiej parze lekkich rękawic, skarpetkach czy batonikach typu „padłeś – powstań” ale o typowym niezbędniku, który ratuje z opresji:

Nr. 1 na liście: trytki.


Czarne nitki, które nie raz i nie dwa trzymały w kupie to, co miało się już dawno rozlecieć. Do najbliższego mechanika, może wytrzymają. 

Nr. 2 na liście: srebrna taśma klejąca.


Tutaj temat głębszy, niczym status na facebooku, mówiący o stanie cywilnym większości nastolatków, rozwodników i poligamistów: „to skomplikowane”. Producentów szarych taśm jest wiele, jakościowych standardów jeszcze więcej. Która taśma, ma zostać „wybrańcem” i zaliczyć podróż ze mną, tak jak Neo zaliczył Trinity? Ostatnio w moje ręce wpadła taśma, marki FiberFix o nazwie „10X Tape”.

Niesamowicie wytrzymała, podobno 10X bardziej niż zwykła szara taśma. W dotyku gruba jak Magda Gessler ale jednocześnie elastyczna jak panny z redtuba, podobno. Wytrzymała na rozerwanie jak plecione nylonowe torby handlowe, naszych pobratymców z Rosji, które można spotkać na targowiskach. Nie piszę o tym przypadkowo! Takie było moje pierwsze skojarzenie, jak wziąłem taśmę do ręki. Nie brzmi to „sexy” ale myślę, że Rosjanie pakują się w te torby nie tylko na targ ale również w podróż na księżyc. To trzeba szanować. Ogólnie możecie obejrzeć zajawkę tu:

Nr. 3 na liście: FibreFix - taśma z włókna szklanego?


Normalnie, lista kończyła się na dwóch punktach powyżej i zostaje trochę miejsca na zapas fajek lub gumek. Apteczki pierwszej pomocy nie wożę, bo mają ją zwykle koledzy z miękką duszą. Ci od Velvet’u i wyprowadzania pudli swoich lasek. Jednak, stykając się z marką taśmy, którą opisałem powyżej, trafiłem na flagowy produkt marki FiberFix, czyli Repair Wrap. Publikowaliśmy go niedawno na naszym fanpage’u, dla tych co nieuważnie przeglądają nasze posty lub nie kliknęli obserwuj naszego fanpage:

Taśma naprawdę daję radę. Jest wyjątkowa i jest to zupełnie nowy produkt na rynku, co czasem pozwala nieźle zaimponować kumplom efektywną naprawą ratując wyprawę od zbędnych problemów. Producent stawiał pierwsze kroki w 2012 roku w USA. W tak krótkim czasie, zbudował silną światową markę. To naprawdę imponujące.

Taśma, zbudowana jest z włókien szklanych i żywicy. Znamy tę konstrukcję, z wysokiej jakości kasków. Taśma po wyschnięciu dokładnie przypomina w dotyku, skorupy topowych producentów w „surowym” stanie. Efekt po naprawie, robi wrażenie jak byśmy ściskali jaja byka wprost z samej Korridy. Taśma twardnieje szybko, bo po ok 10 minutach według producenta, robimy więc kawę i czekamy.


Złamana klamka, kierownica, gmole, halogen, stelaż pod bagaż lub pęknięty przewód, nie powinien już być beznadziejną sytuacją bez prostego wyjścia. FiberFix Repair Wrap, zajął miejsce na ważne zapasy w moim bagażu. Jedne majtki, będą musiały wystarczyć!

Ps. Produkt na tyle ciekawy, że niebawem nagramy jakiś test. Pomysły na niego, możecie wrzucać w komentarz pod naszym postem!

Informacja prasowa