Dakar - Etap 8!

Polacy jeszcze przyspieszają.

Krzysztof Hołowczyc i Xavier Panseritrzymują dobrą 4 pozycję w generalce. Ich Mini bez większych obrażeń poradził sobie bez opieki mechaników, co wcale nie oznacza, że Hołek odpuszczał. Okazuje się, że nawet tak doświadczony kierowca potrafi jeszcze czerpać radość ze ścigania, i pojechać na złamanie karku - "Na wydmach cały czas mieliśmy na plecach Naniego Romę. W końcu nas dogonił i zaczął wyprzedzać. Na szczyt słynnej kilometrowej wydmy spadającej do Iquique wpadliśmy równocześnie. Wtedy poczułem to coś, to samo, co przed ostatnim oesem pamiętnego Rajdu Polski 96, gdy ściągałem się na śmierć i życie z Deppingiem. Pomyślałem "prędzej zginę niż dam się wyprzedzić w tym kultowym dla amerykańskiego Dakaru miejscu". Myślę, że cały biwak miał niezłe widowisko. Poszliśmy w dół, wszystko co fabryka dała. Mieliśmy na spadaniu ponad 200 km/h. Nani powiedział, że zwariowałem. A to był dla mnie jeden z najlepszych momentów w karierze. Taki, dla których warto się ścigać, a może nawet zginąć.." ach ta Polska fantazja „ Co ja mam dać się wyprzedzić!?”

Marek Dąbrowski wraz z Markem Powellem dojechali na 20 pozycji. Piotr Beaupre i Jacek Lisicki w swoim pobijanym BMW minęli metę w Iquique z 29 czasem.
Ekipa Tatry Szustkowski, Kazberuk i Skrobanek wywalczyli świetne 12 miejsce. Kierowcy znacznie mniejszym pojazdów również nie odpuszczali.

Duet motocyklistów czyli Kuba Piątek oraz Kuba Przygoński dojechali odpowiednio na 44 oraz 28 pozycji.

Quady

Zapewne wielu z was najbardziej interesuje postawa Rafała Sonika. Quadowiec z Krakowa znowu pokazał wszystkim plecy. Etapowe zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo, gdyż przez większość trasy konwój prowadził Ignacio Casale. Chilijczyk pokazał imponujące tempo, jego przewaga nad SuperSonikem wynosiła prawie 20 minut co oznaczało przejęcie prowadzenia w generalce! Casale nie sprzyjało jednak szczęście. Złośliwa pogoda "wezbrane rzeki, burze, gradobicie" - jak komentował później Sonik - w połączeniu z chęcią utrzymania prowadzenia prawdopodobnie doprowadziły do wypadku Casale. Słowa Polaka tylko to potwierdzają "Dogoniłem Casale około 10 km przed metą. Miał uszkodzony lewy zbiornik paliwa i podłogi, bo widziałem, że miał je przymocowane na trytytkach" Pozwoliło to Sonikowy objąć prowadzenie i utrzymać fotel lidera.
Tym razem w obozie na quadowców i motocyklistów nie czekały ekipy serwisowe. To musiała być ciężka noc, wystarczy przeczytać kolejny komentarz Sonika "Na przemian było sucho i mokro. Mnóstwo wody, błoto - najgorszy syf. Jestem kompletnie przemoczony. Nie mam nic suchego. Nie powiedzieli nam, że powinniśmy zabrać odzież przeciwdeszczową. Gdybym ją miał ze sobą, to byłaby kompletnie inna bajka. Zostawiłem ją przed odcinkiem... Mój quad jest nieuszkodzony, ale jestem zmaltretowany. Nie mam siły gadać. "

Ekipy samochodowe odpoczywają, my trzymamy kciuki za Polaków w kaskach.