Poznajcie twórcę GoPro - Nick Woodman, czyli jak zrobić miliony na marzeniach?

Pytanie za 100 punktów! Co w największym stopniu wpłynęło na sposób użytkowania motocykla w XXI wieku? Więcej mocy? Zaawansowana elektronika? Bezpieczeństwo? Nie. Prawdziwy przełom nie ma związku z samym motocyklem. Są nim kamery sportowe.

Akcja - kamera, kamera akcja

Oczywiście kamerki sportowe (ang. action camera) nie powstały tylko z myślą o motocyklach. Masa sportów: zimowe, rowerowe, wodne, ekstremalne na video sprawdza się równie dobrze. Zawsze można też nagrywać piękne widoki, albo domowego pupila. Więc dlaczego akurat motocykle?

Motocykle i GoPro są jak drink ze Spritem. Wszystko dzięki nim jest piękniejsze i wchodzi na wyższe obroty. Czyż nie?

Specyfika jazdy motocyklem sprawiła, że kamerki sportowe mogły tam w pełni rozwinąć skrzydła. Emocje, dynamika, ryzyko i adrenalina. Nic dziwnego, że motocyklistom i GoPro było po drodze.


Być na fali

Nicholas Woodman urodził się w 1975 roku. Jak przystało na mieszkańca Kalifornii uprawiał surfing. Pomysł na GoPro powstał w jego głowie w 2002 roku. Woodman podczas surfowania w Australii i Indonezji próbował złapać kilka ujęć z samego środka akcji. Używał aparatu 35 mm zamocowanego do przedramienia. Efekty nie były satysfakcjonujące...

Nick Woodman - założyciel i prezes GoPro na ujęciu z filmu z 2011 roku.
 

Po powrocie do Kalifornii Woodman zapożyczył się u rodziców i zaczął kombinować nad nowym produktem. Pierwszy aparat pojawił się na rynku w 2004 roku.

Fenomen GoPro nie wynika z samej możliwości nagrywania filmów, ale z symbiozy z siecią i rozwojem social media. Nick wykazał się świetnym wyczuciem czasu.

W tym samym czasie Mark Zuckerberg pisze na uczelni kod do TheFacebook, a myspace (co to do cholery jest myspace?!) osiągało rekordy popularności. To ważne, bo bez rozwoju tzw. social media nie byłoby sukcesu GoPro.


Bombonierka dla mózgu

Jak twierdzi sam Woodman – "GoPro nie jest firmą oferującą kamery. GoPro to firma oferująca kolekcjonowanie przeżyć". Ale kolekcjonowanie to za mało. Możliwość dzielenia się doświadczeniami z bliskimi i z zupełnie obcymi ludźmi stoi u podstaw popularności kamerek sportowych.

Cała sztuka polegała na tym, żeby nagranie filmu stało się równie proste, jak zrobienie zdjęcia, a umieszczenie filmu w sieci równie łatwe, co jego nagranie.

Dla młodej generacji motocyklistów, do której (chyba?) się zaliczamy – dzielenie się wrażeniami staje się częstokroć modus operandi w stosunku do samej jazdy. Co to znaczy? Główną motywacją jazdy motocyklem jest chęć nagrania video.
A oczekiwany efekt? Nagroda w postaci liczby wyświetleń i słowa uznania za strony kumpli i dziewczyn. Prawdziwa bombonierka dla mózgu.

Pierwszy aparat GoPro w dłoniach swojego twórcy
 

Red Bull w świecie elektroniki

Wracając do GoPro – Woodman wiedział jakiego produktu potrzebuje. Pierwszy model – aparat na klisze Kodaka - zadebiutował 13 kwietnia 2005 roku. Wymiary? 6.4 cm x 7.6 cm - tyle co spora paczka papierosów. Masa - 200g. Pierwsza cyfrowa kamerka - HERO pojawiła się w 2006 roku. Nagrywała w rozdzielczości 320 x 240 przy 10 fps. Efektem było uzyskiwanie filmu poklatkowego. Jego długość wynosiła maksimum 10 s., a pamięć wewnętrzna to 32 MB.

Dla kontrastu przytoczmy dane najnowszego modelu – debiutującego na początku października (2.10.2016) GoPro Hero 5 Black.

10 lat po pierwszej kamerce parametry GoPro w skrócie wyglądają tak:

  • 4K przy 30 fps
  • Full HD (1920x1080p) przy 120 fps
  • zapis na kartę MicroSD (np. 64 Ggb)
  • nagrywanie w RAW
  • zaawansowany tryb stabilizacji obrazu
  • dotykowy ekran
  • sterowanie głosem
  • GPS
  • Wielokrotnie dłuższy czas działania baterii
  • Chmura i aplikacje służące łatwemu dzieleniu się video z innymi itd.

GoPro stale udowadnia, że wystarczy mała kamerka, żeby stworzyć coś poruszającego i olśniewającego rozmachem. Zwłaszcza jeśli to ich własne filmy promocyjne.

O sukcesie GoPro zdecydowało umiejętne budowanie marki. Firma poszła drogą, którą przed latami obrał RedBull. GoPro stało się znane z angażowanie się w zawody sportowe i z oferty skierowanej do miłośników efektownych i ryzykownych sportów. Wartość dodana i prestiż marki niesie w sobie rekompensatę za wydanie całej swojej premii na zabawkę, która poza nazwą HERO może nie mieć żadnego innego atutu.


Oto Nick we własnej osobie ze swoim ulubionym środkiem transportu - Volkswagenem o ksywce "Buscuit"
 

"Video-renesans"

Postęp technologiczny galopował. Przełomem stał się rok 2010. Wtedy to pojawiła się pierwsza kamera zapisująca video w Full HD. Wychodzą kolejne generacje HERO2 (2011) , HERO3 (2012), HERO3+ (2013), HERO4 (2014), HERO+ (2015), edycje Black, edycje Silver...

Każda kolejna w pewnym stopniu rozszerzała wachlarz możliwości. Lepsze oddanie kolorów i przestrzeni, niwelowanie ograniczeń obiektywu, coraz lepsze parametry. I oto znaleźliśmy się w punkcie obecnym.

W roku 2012 sprzedało się 2,3 mln kamerek GoPro. W 2014 roku firma wchodzi na giełdę. Woodman staje się miliarderem. Według danych z września tego roku Nick ma na koncie 1 060 mln $. W 2015 wartość firmy wyniosła 1.62 mld $. Firma zatrudnia 970 osób.


Jednocześnie prezes firmy nadal pozostaje sobą. Przystojniakiem z sylwetką surfera, którego ulubionym środkiem transportu jest „ogórek” – bus Volkswagena z 1971 roku.

Relatywnie tania technologia, banalnie prosta w użyciu i okraszona świetnym marketingiem sprawia, że GoPro w segmencie kamer sportowych zajmuje pozycję premium. I choć konkurencja depcze po piętach, a wielokrotnie podnosi poprzeczkę na wyższy poziom, to HERO trzyma się mocno. Nadal to oni są twórcami, a nie naśladowcami.

Każdy chce być uwielbiany. Każdy chce być sławny. Każdy chce być bohaterem.
Wystarczy wcisnąć przycisk.