Lata 90-te to szalony okres rozwoju motoryzacji - to właśnie wtedy motocykle w szybkim tempie powiększały swoje stada koni mechanicznych. Trwał szalony kult prędkości, liczyły się tylko konie mechaniczne, pojemność i v-max. Pierwsze fabryczne motocykle zaczęły docierać do granicy 300km/h.
Nie będziemy jednak mówić o motocyklach wybitnie sportowych, bo na ich temat w tej kategorii cenowej powstał osobny materiał - zobacz TOP 5 Motocykli sportowych do 10 000zł. W tym odcinku skupimy się na najmocniejszych pożeraczach autostradowych.
BMW K1200 RS
Jeżeli w jednym zdaniu używamy słów kilometry i autostrada, to nie możemy pominąć europejskiej marki. Choć dzisiaj ich najbardziej porządnym modelem jest turystyczny GS, to BMW wypuściło na rynek wiele interesujących modeli szosowych.
BMW K1200 RS - Litery RS oznaczają słowa Road i Sport, co doskonale pasuje do naszego dzisiejszego zestawienia. K1200 RS zadebiutowało w 1997 roku już wtedy rozpędzało się do 250 km/h, oczywiście przy zachowaniu odpowiedniego komfortu typowego dla BMW. Tutaj nie musimy sobie zaprzątać głowy jakimś naciąganiem i smarowaniem łańcucha, ponieważ mamy wał kardana, do baku wlejemy 22 litry paliwa, a przed wiatrem będą nas chronić rozbudowane owiewki.
Motocykl napędza czterocylindrowa, rzędowa jednostka o pojemności 1171 ccm, która generuje 130 KM i 118 Nm - przy wadze, która na sucho wynosi 264 kg nie brzmi to oszałamiająco, ale szybko dostępna moc sprawnie radzi sobie z rozpędzaniem maszyny. To komfortowy, mało awaryjny motocykl - idealny do jazdy autostradowej.
Suzuki GSX-R 1100
Dla osób, które już zdążyły przyciąć komara słysząc o poprawności i komforcie BMW mamy coś z zupełnie innego bieguna. Zmieniamy słowo komfort na hardcore, w dodatku hardcore mocno podatny na tuning.
Suzuki GSX-R 1100. Motocykl był produkowany przez 12 lat, a jego produkcja zakończyła się w 1998 roku. Ostatni model generował 156 KM i 138 Nm - był więc znacznie mocniejszy niż BMW, a przy tym lżejszy o 30 kg (waga na sucho to 221 kg). W porównaniu do naszej bawarki - GSX-R to prawdziwa rakieta. I tak wiem, miało nie być o motocyklach sportowych - ale GSX-R 1100 to wybryk natury. Wtedy na torach można było znacznie częściej zobaczyć 750-tki, a 1100 kupowało się typowo na ulicę. Król olejaków powstał by niszczyć, miażdżyć i szarpać konkurencję. Prędkość maksymalna wynosiła niespełna 280 km/h, jednak podatność na tuning, i wręcz kulo odporność jednostki napędowej często przyczyniały się do zdecydowanego przesunięcia tej granicy.
Minusy? W zasadzie tylko dwa, silnik pije hekolitry paliwa, a kupno dzisiaj takiego motocykla w Polsce graniczy z cudem.
Yamaha YZF 1000R Thunderace
Powstały jednak motocykle, które starały się łączyć komfort BMW i moc GSXR'a. Jednym z nich jest Yamaha Thunder Ace. Początkowo miał to być konkurent dla Fireblade 900RR, jednak motocykl Yamahy mimo większej mocy, okazał się po prostu za ciężki na ciasne zakręty. Yamaha nie brylowała to torze, jednak całkiem dobrze spisywała się na szosie.
Silnik to protoplasta jednostki z R1 i już wtedy legitymował się niezłą mocą - 145 KM i 133 Nm. Nabierając prędkość na długiej prostej - Yamaha szła łeb w łeb o cięższym od siebie o 20 kg GSX-R'em 1100. Thunder Ace to najlżejszy motocykl w dzisiejszym zestawieniu, na sucho ważył zaledwie 198 kg. Yamaha nie zdobyła ogromnej popularności, co przekłada się na atrakcyjne ceny na rynku maszyn używanych. Motocykl z dużą mocą i bardzo dobrym prowadzeniem możemy kupić w kwocie od 5 do 9 tyś zł. Kupując ten motocykl warto sprawdzić stan jednostki napędowej oraz skrzyni biegów.
Kawasaki ZZR 1200
Kawasaki ZZR 1200 - kryje w sobie moc 158 KM i powalające 164 Nm. Jeżeli Ci się naprawdę spieszy, możesz rozpędzić się do 270 km/h. Cała magia tego silnika, to wspomniane niutonometry, robią one świetną robotę i pozwalają przyspieszać praktycznie z każdej prędkości. Kawa jest mocno obudowana w owiewki, więc szybka podczas szybkiej jazdy po autostradzie, będziemy czuli się jak w domu.
To co nie do końca do mnie przemawia, to wygląd kawy. Niby jest poprawny - ale w tych wyłupiastych reflektorach czai się niepokojąca nuta szaleństwa. Podobnie jak Thunderace, motocykl nie jest zbyt popularny, co przekłada się na jego niską cenę.
Honda CBR 1100 XX Super Blackbird
Aka Super Rock Star. Na zasłużonym drugim miejscu znajduje się największy motocykl z rodziny CBR - nosząca przydomek Blackbird - Honda CBR 1100 XX Super Blackbird. 164 KM i 124 Nm to moc, którą Honda wykrzesała z silnika o pojemności 1137 ccm.
XX to duży, wygodny i potężny motocykl - uważa się, że to właśnie on zapoczątkował modę na super szybkie drogowe motocykle. Duża CBR'ka zadebiutowała w 1996 roku oszałamiając swoją mocą i prędkością maksymalną - jako pierwszy fabryczny motocykl zbliżył się do prędkości 300 km/h - a dokładniej okolic 290km/h. BlackBird był najbardziej zaawansowanym motocyklem z rodziny CBR, a patrząc na Fireblade'a z tego samego okresu czasu, wydaje się jakby te motocykle wizualnie dzieliła przepaść. Podobnie jak Franek, także XX uważany jest za mało awaryjny sprzęt, jego produkcja trwała przez 11 lat i zakończyła się w 2007 roku. Za 10 000 jesteśmy w stanie nabyć Super kosa (Blackbird), jednak będziemy zmuszeni szukać raczej wśród starszych modeli, z większymi przebiegami. Hondy z tamtych lat nadal trzymają wysokie ceny .
Kawasaki ZX-12R
A teraz czas na numer jeden z naszej listy. Najmocniejszy i najszybszy. Fanfary! Pewnie 90% z was pomyślało o sokole wędrownym? I tu zaskoczenie. Hayabusy nie będzie. Naszym dzisiejszym numerem jeden zostało Kawasaki ZX-12R!
Ale chwilą, zaraz - dlaczego nie ma busy, legendy prędkości? Z prostej przyczyny - te motocykle nadal są zbyt drogie i za 10 000 zł ciężko kupić coś w dobrym stanie technicznym.
Wróćmy jednak do Kawy i ich modelu ZX-12R. Zadebiutował on później niż Balckbird czy Hayabusa, bo dopiero w 2000 roku i był produkowany przez kolejne 6 lat. Silnik Kawasaki zaprzęga do roboty 178 KM i 134 Nm. Jednak to nie koniec mocy, ponieważ inżynierowie zielonych chwalą się, że podczas bardzo szybkiej jazdy, system doładowania powietrzem zasysa więcej powietrza - dając silnikowi powera do doczepienia jeszcze 12 KM do pędzącego stada.
ZX12R rozpędzał się do 306 km/h, co stanowiło najlepszy wynik wśród fabrycznych motocykli w tamtym czasie. Lekkie próby tuningowe owocowały wynikiem 350 km/h (licznikowo, a faktycznie ok 315 km/h). Dwunastka to prawdziwy pocisk, każdy kawałek prostej drogi to okazja na zmianę swojego motocykla w startujący myśliwiec.
Zielonym nie można odmówić także niebanalnego wyglądu - przednia czacha to ogromne, mocno ścięte oczy i wystający wlot powietrza. Ten element tak mocno wystaje, że przy wysokich prędkościach poza powietrzem potrafi zassać do silnika nieostrożne koty i staruszki, które nie zdążyły odsunąć się od krawędzi ulicy, przed pędzącym kawasaki.
Podoba mi się także ogon - z całą pewnością nie jest tak duży i turystyczny jak w reszcie zaprezentowanych dzisiaj motocykli. Kawasaki zdecydowanie zaznaczyło - to potężny bolid, tutaj nie ma miejsca dla pasażerów. Dlaczego? Bo przy prędkościach maksymalnych, możesz ich co najwyżej zgubić.
Opublikowano 09 lut 2017