Honda CBR 1000RR Fireblade SC57a - Moc nie musi przerażać

Ten sezon upływa na kanale Motobanda pod znakiem sportowych litrów. Podobnie jest tym razem. Sięgamy po Honda CBR 1000 RR Fireblade. Ten model miał pod górkę od samego początku. Zacznijmy od początku...

Seria Fireblade ma już ponad 30 lat. Jej narodziny (CBR 900RR w 1993 r) to kamień milowy w historii superbików. Dlaczego? Ponieważ wcześniej i jeszcze kilka lat później z motocyklami sportowymi utożsamiane były czeterosuwowe 750'tki lub dwusuwowe motocykle pojemności wszelakiej.

Tadao Baba - twórca FireBlade wykazał się genialną intuicją. Jego Honda, sportowy motocykl drogowy był gabarytów i masy 750'tki, ale oferował ekscytujące osiągi w cywilizowanej formie. Za jego przykładem poszli pozostali japońscy producenci.

Ciekawostka. Model CBR 1000RR z 2004 roku był pierwszym podpisywanym jako Fireblade, a nie FireBlade. W ten sposób chciano wyróżnić wcześniejsz modele, przy których pracował Tadao Baba - inżynier Hondy odpowiedzialny za powstanie CBR 900RR. Ale CBR 1000 RR Fireblade w 2004 roku otworzył nowy rozdział nie tylko dlatego, że Tadao przeszedł na emeryturę.


Nowy silnik, nowy wygląd, nowe technologie - choć do dziś fani marki z sentymentem wspominają kultowe 900RR, to trzeba iść na przód, a CBR 1000RR Fireblade sc57a była śmiałym krokiem by nadążyć za szturmującą konkurencją: Ninją, GSX-R, YZF-R1... Czy w starciu z nimi Honda miała jakieś szanse? Oto litrowy sport w kompletnym wydaniu - precyzyjny i ekscytujący, choć niepozbawiony wad: Honda CBR 1000RR Fireblade sc57.



Zobacz także