Byliśmy w Indiach: Motocyklowe imperium Bajaj robi wrażenie!

W połowie lutego mieliśmy okazję przeżyć nietypową i z całą pewnością jedną z najbardziej pamiętliwym przygód motobandy. Podróż po Indiach i zwiedzanie fabryk trzeciego co do wielkości producenta motocykli. 

Indie 

Zderzenie kulturowe dla Europejczyka jest ogromne. 8 000 kilometrów od Polski znajduje się zupełnie inny, egzotyczny kraj, którego kultura znacznie różni się od naszej. Uderzenie ciężkich zapachów, smaku i kanonady (a nawet bardziej kakofonii) dźwięków - a do tego wszystkiego drogi. Rzeka pojazdów płynących w sobie tylko znany sposób. Ilość pojazdów, szczególnie w miastach jest ogromna - jednoślady, trójkołowce i w końcu samochody. Hindusi wykorzystują każdy skrawek wolnej przestrzeni na drodze. 

Do tego dziury, pył, jazda w trzy (i więcej) osób, a także przewożenie ciężkich ładunków. Motocykle, które przetrwają takie warunki, powinny poradzić sobie wszędzie. 

Bajaj - Indyjski gigant 


Fabryki Bajaja były głównym celem naszej podróży. Mieliśmy okazję zobaczyć dwie z nich: w Waluj oraz Chakan. Pierwsza z nich produkuje motocykle na rynki rozwijające się takie jak Indie, Brazylia, Indonezja czy kraje afrykańskie. Są to proste, małolitrażowe motocykle - które mają być przede wszystkim tanie i w miarę możliwości trwałe. Z ogromnej fabryki co 24 sekundy wyjeżdża jeden jednoślad. To robi wrażenie. 

Chakan - fabryka stworzona do produkcji motocykli na rynki rozwinięte (Europa). 


Druga fabryka, to miejsce narodzin i produkcji KTM'a Duke 125, 200, 390. To także tutaj była produkowana Kawasaki Ninja 250R, a wkrótce rozpocznie się produkcja mniejszych modeli Triumpha. Bajaj chwali się, że ta fabryka jest jedną z najnowocześniejszych w kraju - stworzona specjalnie z myślą, o rynku europejskim. Nie dość, że wszystkie motocykle z tej fabryki już spełniają normy Euro4 to Hindusi przygotowują się do Euro5. 

Tutaj warto wspomnieć o fakcie, że Bajaj jest właścicielem 48% KTM'a - co zapewniło im wejście na rynek europejski i transfer technologiczny. Aktualnie spory rozwój dzieje się tutaj, na miejscu w Indiach - ponieważ dział badań i rozwoju stanowi 1200 inżynierów, co jest jednym z najwyższych wyników w całej branży motocyklowej. 

Dominar 400 i Pulsar 200 - to nas interesuje! 


Mieliśmy okazję zobaczyć całą gamę aktualnie produkowanych motocykli - łącznie ze słynnymi Pulsarami (a w tle stały a jakże: pomarańczowe KTM'y!) To motocykle, które w klasie 200ccm sprzedają się najlepiej na świecie, wyprzedzając w tym japońskich konkurentów. Co ciekawe, nie tylko ceną - ponieważ jednocylindrowiec Pulsara (200ccm) produkuje 24.2 KM czyli tylko 2 KM mniej niż Honda CBR 250! 

Przy dobrej cenie to może stanowić świetny sprzęt na kategorię A2, o ile Polacy docenią potencjał tkwiący w tej niewielkiej pojemności. 

Oczywiście nie obyło się bez jazd próbnych - jeździliśmy zarówno Dominarem 400 (który ma być głównym motocyklem eksportowym Bajaj'a do Polski) oraz właśnie Pulsarem 200. Dominar posiada wydajniejszy układ hamulcowy oraz mocniejszy silnik (oparty na tym z Duke 390). To motocykl - który w europie określamy mianem usportowionego nakeda (klasy A2), czyli sprzętem wygodnym do codziennej jazdy, świetnym w mieście i zdolnym także do podróżowania. 


Hindusi chcą go nazywać dużo bardziej odważnie: Sport-Tourer.

Motocykl, który łączy w sobie cechy motocykli sportowych (silnik, charakter, hamulce) jak i turystycznych (wygoda podczas podróżowania). Był to dla nas szok, bo mówiąc o takich sprzęt przed oczami wyobraźni przesuwają nam się takie sprzęty jak Kawasaki Z1000SX, Yamaha FZ1 czy Suzuki GSX-S 1000FA. Ludzie z Bajaj z uśmiechem odpowiadają: tak, ale nasz motocykl przeniesie to wszystko do klasy A2, w dodatku w dobrej cenie. 

Mimo zdziwienia, ciężko odmówić pewnej logiki temu tokowi rozumowania. Aktualnie w europie najlepiej sprzedają się dwie grupy motocykli: drogie o pojemności ponad litra, oraz te tanie właśnie na A2. Sami chętnie zbadamy ten temat. 


Pulsar to z kolei linia motocykli rozwijana od kilkunastu lat. I to czuć, niby taki pulsar 200 jest niewiele większy od 125ccm, ale jeździ się nim o niebo lepiej. Silnik bardzo żywiołowo wkręca się na obroty, zachęcając 24 konie mechaniczne by te żwawo pchały nas do przodu. Do tego dochodzi lekkość z jaką manewruje się tym pojazdem oraz ponoć bardzo niskie spalanie (tego nie mieliśmy okazji sprawdzić). Wszystkie te cechy sprawiają, że to idealny uliczny przecinak. A tak prezentuje się Pulsar 200 w wersji naked: 


Czekajcie na film! 


To oczywiście nie koniec - z całej wyprawy już wkrótce pojawi się film na naszym kanale. A o Dominarze 400 będziemy mogli Wam opowiedzieć o wiele więcej, ponieważ trafi już niedługo w nasze ręce na dłuższy czas. W głębi duszy mamy nadzieję, że za nim przyjedzie do nas także Pulsar 200. 



Zobacz także