Precz z gór! - czyli jak podpaść motocyklistom i pozostać legendą?

Reinhold Messner - legenda wspinaczki wysokogórskiej i najbardziej utytułowany alpinista w historii chyba nie przepada za motocyklistami. Ściślej mówiąc: chyba nie przepada za czymkolwiek wyposażonym w koła. Messner rzucił propozycję zamknięcia części dróg w Dolomitach dla ruchu kołowego.

Windą do nieba

W rozmowie z Corriere della Sera Messner zaproponował, żeby zamknąć niektóre drogi w Dolomitach nie tylko dla samochodów, ale także dla motocyklistów i rowerzystów. Chodzi głównie o niezwykle popularne przełęcze Pordoi, Sella i Gardena. Niezapomniane widoki, setki ostrych zakrętów... i tłok na trasie. Zdaniem Messnera ruch nasilający się w weekendy tworzy zagrożenie dla wrażliwej równowagi w przyrodzie. I odbiera całą frajdę z obcowania z górami.

Za a nawet przeciw

Ograniczenie miałoby obowiązywać w sezonie letnim. Samochody i motocykle należałoby zostawić na parkingu w dolinie, a dalszą trasę pokonać pieszo lub busem. Oczywiście propozycja nie spotkała się z entuzjazmem właścicieli biznesów i motocyklistów korzystających z tras. Ale cóż, to jednak radykalne rozwiązanie.

Przełęcz Gardena (Foto by Hejkal - wikimedia.org)

Częściej stosowany jest łagodniejszy wariant reglementacji ruchu - opłaty tranzytowe. Przykłady? Timmelsjoch na granicy Włoch i Austrii, dell'Hautes Alpes (Prowansja, Alpy Nadmorskie i Sabaudia), czy trasa Grossglockner Hochalpenstrasse - 48 km między 36 szczytami. Czyli, że się da.

Podobna dyskusja o górskich trasach w Polsce? Jeszcze chyba nie ten "poziom cywilizacyjny"...

Poprosiliśmy o opinię Piotra, którego nagrania z Dolomitów publikowaliśmy na portalu - nie jest on przekonany do propozycji Messnera. Zamykanie drogi ze względu na purystyczną dbałość o zachowanie przyrody to rozwiązanie spóźnione o kilkadziesiąt lat i przykład pewnej hipokryzji. Jak pisze Piotr - Dolomity są pięknym miejscem. Stworzono tam prawdziwy raj dla fanów jednośladów zarówno tych silnikowych, jak i napędzanych siłą mięśni. Z problemem dużego natężenia ruchu region Dolomitów boryka się szczególnie w okresie wakacyjnym (tzw. "włoskie wakacje"). Jeżeli ktoś rozważa weekendowe ograniczanie ruchu, powinien moim zdaniem zacząć od samochodów. To właśnie "puszki" są największym ogranicznikiem przepustowości tych jakże pięknych dróg.

Czy warto słuchać starszych?

Patrząc z innej perspektywy – te kilka dróg wyłączonych z użytkowania nie powinno popsuć nikomu urlopu. Sytuacja idealna zakładałaby wyeliminowanie z trasy puszkarzy, kolarzy, pieszych i autokarów pozostawiając całą trasę na wyłączność motocyklistów – ale chyba nie tędy droga ; ) Można się zżymać na Messnera, że zdziadział na starość, ale jakoś zazdrościmy mu znajomości gór sprzed kilkudziesięciu lat. Z czasów, które już nie wrócą.