MotoGP TT Assen 2014

200 punktów po ośmiu wyścigach. Właśnie takim wynikiem może pochwalić się Marc Marquez, który już pobił rekord swojego idola Rossiego w ilości zwycięstw odniesionych z rzędu.

Do wielkiego Giacomo Agostini, który pod koniec lat 60 wygrał 10 wyścigów pod rząd w jednym sezonie jeszcze mu brakuje, ale jest na najlepszej drodze do pobicia i tego rekordu. Młody Hiszpan w tym sezonie po prostu nie ma sobie równych.

Pogoda potrafi pokrzyżować plany. Wie to każdy wędkarz, jak pada to nie biorą. Wie każda kobieta, bo jak sobie pokręcę, a będzie padać to mi się wyprostują, a jak sobie wyprostuje to mi się pokręcą. Podobnie jak polscy drogowcy. Panownie! Dzisiaj nie lejemy tego zaległego odcinka autostrady – leje a ja nie lubię się moczyć…

Jednak najbardziej we znaki pogoda dała zawodnikom MotoGP w ostatnim wyścigu w Assen. Jak w indyjskiej telenoweli - czasem słońce, czasem deszcz. Tak kapryśnej pogody kierowcy w tym sezonie jeszcze nie mieli.

Zawodnicy wyjechali na pola startowe a niebo spadło im na głowy, start musiał zostać przesunięty. Dodatkowo pechowo glebę zaliczył Stefan Bradl. Zawodnicy po ponownym wyjechaniu mieli możliwość przejechania dwóch okrążeń zapoznawczych. Decyzja, jakie opony wybrać była jednak cały czas otwarta. Jednym z najbardziej niezdecydowanych był Valentino Rossi. Przed samym startem niebo się rozjaśniło a Włoch zdecydował ze pojedzie na slickach, zupełnie inaczej niż reszta stawki.

Pewnie myślicie ze Doktor przechytrzył całą resztę, niestety nie. Na wormup’ie krople deszczu musiały schłodzić gorąca głowę Włocha, a ten po kolejnej zmianie motocykla startował z alei serwisowej – jak widać ryzyko nie zawsze się opłaca.

W kwalifikacjach świetnym instynktem popisał się Aleix Espargaro. Już na samym początku kwalifikacji wykręcił dobry czas, którego nikt nie był w stanie pobić przez resztę 15 minutowej sesji. Powodem była pogoda, która popsuła Q2 takim asom jak Jorge Lorezno (9 pozycja) czy właśnie Rossi (12 pozycja). Tuż za plecami Espargaro ustawił się duet Hondy, kolejno Marquez i Pedrosa.

Pole position to jednak nie wszystko - trzeba jeszcze dobrze wystartować. Lekcje katapultowania się z pól startowych Espargaro dostał aż od czterech zawodników! W pierwszym zakręcie przed Hiszpanem znaleźli się Marguez, Dovizioso, Pedrosa, oraz Andrea Iannone. Taka pogoda to woda na młyn dla Ducati. Nie od dzisiaj wiadomo ze Desmosedici lepiej radzi sobie w deszczu a raczej jak to kiedyś powiedział Rossi - zmniejsza się dystans do innych maszyn prędkości, są mniejsze i łatwiej walczyć w czołówce.

Po starcie z pit line Rossi nie tracąc czasu wziął się za odrabianie strat. Już na 2 okrążeniu awansował na 14 pozycje, dalej było tylko lepiej. Korzystając z pogody już w pierwszej fazie wyścigu przewagę wyrobił Andrea Dovizioso. Niestety, takich gierek nie lubi Marc Magic Marquez, który już po chwili odebrał Andrei prowadzenie kręcąc najlepszej czasy wyścigu.

Hiszpan liderował aż do momentu zmiany motocykli. Tak!  Już po 6 okrążeniach zawodnicy zmieniali motocykle na te obute w opony typu slick. Tylko 6 okrążeń, około 10 minut zabrakło, aby Rossi swoją taktyką wymiótł wszystkich! Jako jeden z pierwszych do boksu zjeżdża Marc Marquez tuż za nim jak cień jedzie Andrea Dovizioso. Włoch widocznie musiał przylepić się do młodego Hiszpana. Na rozlatujących się mokrych oponach prowadzi Lorenzo, chociaż przez chwile może cieszyć się z pierwszej pozycji. Lorenzo tak skomentował swój wyścig „zanotowałem najgorszy wyścig w mojej karierze”! Hiszpan jasno przyznaje ze absolutnie brakuje mu pewności siebie, dodatkowo brakuje mu sił na trzymanie tempa czołówki. Nie martwię się jednak obiecał, że „w przyszłości, jeśli dojdzie do podobnych wydarzeń, to mam nadzieję, że moja pewność siebie będzie na wyższym poziomie”. Problem w tym ze obietnic z ust Lorenzo słyszeliśmy już bardzo wiele i tak jak w przypadku naszych polityków na słuchaniu się skończyło…

Jedziemy dalej. W szaleńczej pogoni za czołówką, po zmianie motocykla zapomniał się Marquez. Wylatuje z toru na jego szczęście na utwardzone pobocze, dzięki temu pozycje zyskuję Dovi. To była szansa, którą Włoch musiał wykorzystać. Marquez miał przed sobą Ayo Iame, którego musiał wyprzedzić – co zrobił zresztą w pięknym stylu. W tym momencie na miejscu Doviego zacząłbym trząść portkami. Jednak Włoch jest większym twardzielem i zamiast panikować, odjeżdża Marquezowi wypracowując coraz większą przewagę, pytanie tylko na jak długo? W okolicach połowy wyścigu na prostej startowej powiewa biała flaga z  czerwonym krzyżem co oznacza opady deszczu. Momentalnie na zmianę motocykla, jako jedyny zdecydował się Colin Edwars. Albo tak bardzo boi się deszczu albo wie więcej od innych. Tymczasem za plecami liderów trwa emocjonująca walka o trzecią pozycje Pedrosa atakuje Aelixa Espargaro, który nie ma zamiaru tak łatwo oddać pozycji. Naprawdę piękne ściganie w wykonaniu Aleixa! Podobnie jak Rossi, który powolutku odrabiał kolejne pozycje, finalnie kończąc wyścig na bardzo dobrej 5 pozycji biorąc pod uwagę przebieg całego wyścigu. Wielka szkoda ze Rossi nie mógł wystartować z  pola startowego mógł niezłe namieszać w tym wyścigu. Do końca wyścigu już nie padało a Colin musiał ponownie zmienić motocykl…

Jak tam czołówka?

Deszcz przestał już mieszać, podobnie jak zakończyły się emocje w tym wyścigu. Pierwsza piątka w niezmienionej przez ostatnie dziewięć okrążeń kolejności mija linie mety. Kolejno Marquez, Dovi, Pedrosa, Espargaro i Rossi. Dobry wynik zaliczył również Andrea Iannone , który przez ostatnie okrążenia nie dał spokojnie jechać Rossiemu. Andrea udowadnia ze zasługuje na fabryczne Ducati regularnie meldując się na lepszych miejscach od Cala Crutchlowa, który cały czas nie może w pełni dogadać się ze swoim Desmosedici.

Jorge Lorenzo dojeżdża do mety dopiero na 13 pozycji! Jego kontrakt z Yamaha nie jest jeszcze podpisany a postawa, jaka Hiszpan prezentuje nie ułatwi mu negocjowanie dogodnych warunków…Z wyścigu z pewnością zadowolony jest Andrea Dovizioso, dla którego było to drugie podium w sezonie.

Co słychać w mniejszych klasach?

Moto2 to dość niespodziewane zwycięstwo Anthony Westa, drugie miejsce Mavericka Vinalesa oraz trzecie Miki Kallio. Lider tabeli Esteve Rabat ukończył wyścig dopiero na 8 pozycji. W Moto3 ponownie zwycięża młodszy z braci Marquezów - Alex. Młodszy brat Marca wyraźnie się rozpędza, może również chce wygrać osiem wyścigów z rzędu? Ma na to czas, zostało jeszcze 10 wyścigów w tym sezonie. Za Alexem na  mecie melduje się Alex Rins przed Miquelem Oliveirą. Lider generalki Jack Miller nie ukończył wyścigu.

Holenderskie TT zaoferowało nam mnóstwo wrażeni, teraz czas na Niemcy i tor Sachsenring. Po tym czeka zawodników wakacyjna przerwa. Zanim jednak wyjadą na wakacje musza nam pokazać jeszcze jeden świetny wyścig!