MotoGP Jerez 2014!

4 maja w dzień 27 urodzin Jorge Lorenzo mieliśmy okazje podziwiać najszybszych motocyklistów świata na torze Jerez w słonecznej Hiszpanii.

Był to dwusetny wyścig Hiszpana z Majorki. Okrągłą rocznice mógł również świętować zwycięzcą wyścigu – Marc Marquez, dla którego GP Jerez było setnym startem w cyklu mistrzostw świata. 

Wyścigowy weekend zapowiadał się bardzo ciekawie. Marc Marquez na konferencji prasowej przed wyścigiem chwalił tempo zarówno Daniego Pedrosy jak i Jorge Lorenzo. Uważał, że wygranie wyścigu będzie niezwykle trudne, tym bardziej, że jest to ulubiony tor Daniego a 99 prezentował świetne tempo przez cały weekend poprzedzający wyścig. Trzeba przyznać, że oprócz świetnej, bezkonkurencyjnej walki na torze 21-latek z Katalonii potrafi nieźle walczyć także poza nim. Stosując psychologiczne gierki, spychając presje na Lorenzo, chwaląc jego tempo kreuje go na lidera weekendu.

MM93 pokazał, że jest świetnym taktykiem także w kwalifikacjach, w których wszystkich rozłożył na łopatki. Hiszpan podczas Q2 trzy razy zmieniał motocykl, wielu drapało się po głowie myśląc, że Marc ma problemy techniczne. Nic bardziej mylnego! Po każdej przesiadce zakładał nową, miękką, tylną oponę żeby za trzecim razem - kiedy Lorenzo miał już pewne pole position - wykręcić najlepszy czas kwalifikacji, z przewagą 0,421 sekundy! To musiało podciąć skrzydła Lorenzo.

Zostawmy jednak kwalifikacje, zacznijmy się ścigać!! Pierwsza linię obok Marqueza i Lorenzo uzupełnił Dani Pedrosa, dalej Rossi, Aleix Espargaro i Dovizioso. Czerwone światła gasną, zawodnicy ruszają. Atomowym startem popisał się Dovi, który jako pierwszy składa się w zakręt, za nim Rossi, Pedrosa, Loreno i Marquez. Po chwili Dovi traci prowadzenie na rzecz Rossiego, za którego plecami błyskawicznie pojawił się Marquez. Nagle Marc wślizguje się pod prawy łokieć Włocha i obejmuje prowadzenie. Od tej pory jest poza zasięgiem kogokolwiek - wypracowuje bezpieczną przewagę i spokojne zmierza po setny punkt w swoim setnym starcie. Daleko za jego plecami rozgrywa się walka o dalsze pozycje. Dovi który spadł na 5 pozycje musi odpierać ataki Smitha oraz Bradla. Na drugim okrążeniu do walki o 5 pozycje włącza się Aleix Espargaro. Bez większych problemów objeżdża Stefana Bradla, którego męczy syndrom pompującego przedramienia. Sytuacja Niemca wydaje się być dość poważna, mimo operacji, którą przeszedł w listopadzie 2012 roku, Bradl wciąż nie może się uporać z problemami prawej ręki.

 Wróćmy jednak do wyścigu. Sytuacja w czołówce ustabilizowała się na kilka okrążeń. Pierwszy nadal jest sami wiecie kto, drugi Rossi, stara się go dogonić ale nic z tego, za nim długo, długo nic, aż w końcu ślimaczący się Jorge Lorenzo i Pedrosa który jeżeli zaraz go nie wyprzedzi może zapomnieć o miejscu na podium. Na 21 okrążeniu Dani wyprzedza Lorenzo, który przez dłuższa cześć wyścigu wyraźnego go hamował. Rozpoczyna się imponująca pogoń za Rossim. Trzeba przyznać, tak jeżdżącego Pedrose aż miło się ogląda. Dani nadrabia na każdym okrążeniu. Na dwa kółka przed metą jest już bardzo blisko Doktora. Rossi to jednak nie szeroko jeżdżący Lorenzo. Blokuje Daniego do końca wyścigu i melduje się, jako drugi na mecie. Pedrosie zabrakło jedyne 0,098 sekundy, oj było gorąco!

Jako 5 na mecie tuż za Lorenzo melduje się Dovi, który jako jedyny bronił honoru Ducati w tym wyścigu. Cal Crutchlow był zmuszony do zjechania do boksów przez problemy z przednim hamulcem - coś strasznie wadliwe te moto da Italia. Pozostała dwójka  zgruzowała swoje Ducati.  Za Dovim po błędzie Aleixa Espargaro na mecie melduje się Alvaro Bautista dla którego jest to pierwszy ukończony wyścig w tegorocznych zmaganiach.

Grand Prix w Jerez pokazało kolejne oblicze geniuszu Marca Marqueza. Kryjąc się ze swoim tempem cały weekend, dopiero w wyścigu odkrył wszystkie karty. Jorge Lorenzo ląduje na deskach, a dystans który dzieli go do czołowki jest coraz większy. Może Yamaha znajdzie jakies rewolucyjne rozwiązania podczas dzisiejszych testów? Przekonamy się, miejmy nadzieję w deszczowym Le Mans.