MotoGP Argentyny!

Valentino Rossi potrafił psychicznie zniszczyć przeciwnika, Jorge Lorenzo jeździ jak maszyna niepopełniająca błędów, Casey Stoner to najbardziej utalentowany zawodnik w historii wyścigów motocyklowych... Tak? Może i tak, ale nie teraz - teraz rządzi i dzieli  MARC KOSMITA MARQUEZ - człowiek, który łączy w sobie cechy najlepszych jeźdźców świata i świetnie się przy tym bawi. Jego przepis na wygrywanie? Banalnie prosty, wystarczy szeroko się uśmiechać i nie przejmować. Lorenzo wykręci 1,39min? Nie ma sprawy on pojedzie w 1:38!


Weekend w Argentynie na torze Termas de Río Hondo został całkowicie zdominowany przez MM93. Wygrał wszystkie starty weekendu poza pierwszym treningiem. Startując z pole position miał zamiar wygrać trzeci wyścig w tym sezonie. Początek wyścigu przypominał starty w mniejszych klasach. Spore zamieszanie, z którego najlepiej wychodzą zawodnicy Yamahy, sprawiło ze obrońca tytułu znalazł się na odległej 6 pozycji tuż przed Danim Pedrosa.

Marquez zaczął szybko odrabiać straty,na 4 okrążeniu był już tuż za Lorenzo. Jorge czując presję Marka, powoli budował przewagę. Zapomniał jednak, kto w tym sezonie rozdaje karty. 93 z dziecinną łatwością wyprzedza Por Fuere na dohamowaniu do 5 zakrętu. Największa przewaga, jaką udało się wypracować Lorenzo, kiedy za jego plecami był Marquez to 1 sekunda. Marc tuż po wyprzedzeniu Lorenzo zyskał 1,411 sekundy, kończąc wyścig z przewaga ponad 3 sekund. Czy ktoś jeszcze ma jakieś pytania?

 

Czy Yamaha jest w stanie nawiązać walkę z Hondą? Przed weekendem w Argentynie sam VR46 powiedział, że Honda ma po prostu lepszy motocykl. Tempo zawodników Yamahy w końcówce wyścigu nie mogło się równać z tym, co prezentowali zawodnicy Repsol Honda. Dani Pedrosa na przedostatnim zakręcie, po fantastycznej pogoni za Lorenzo wyprzedza go w 5 zakręcie kopiując manewr Marca Marqueza. Rossi nie był w stanie nawiązać walki z czołową trójką. Po świetnym początku wyścigu, popełnia kilka błędów, która jak sam powiedział po wyścigu wyeliminowały go z walki o podium. Dojeżdża do mety na swoim „ulubionym” czwartym miejscu.

Na 5 miejscu ze stratą ponad 15 sekund do lidera dojeżdża Stefan Bradl tuż przed Andrea Iannone. „Gdyby kierowcy open mogli używać twardszych opon, tak jak zawodnicy fabryczni, mógłbym dzisiaj walczyć o podium” – takie słowa padły z ust Włocha. Przepisy, które miały faworyzować zawodników klasy Open przysparzają im kolejnych problemów. Czy wy też macie wrażenie ze w przyszłym sezonie pożegnamy się z firmą Bridgestone? Wyścigu po raz trzeci nie ukończył Alvaro Bautista, gruzując swoją Hondę już w pierwszym zakręcie. Wywrotkę zaliczył również Aleix Espargaro, który wrócił jednak na tor i zdołał zdobyć jeden punkt.

 

Już w przyszłym weekend MotoGP zawita do Europy. Na hiszpańskim torze Jerez de la Frontera, może pojawić się nawet 250 tys. kibiców. Czy Yamaha dobrze spożytkuje tą krótka przerwę, a może Marquez sięgnie po czwarte zwycięstwo z rzędu? Odpowiedzi szukajcie już za tydzień na motobanda.pl