Mandaty przed wakacjami ostro w górę?

Wysokość kar finansowych przy mandatach nie doczekała się poważnej nowelizacji od 1995 roku. Upływ czasu to główny (i jedyny) argument podawany przez rzecznika prasowego Komendy Głównej Policji RP aby dokonać zaostrzenia i zwiększyć dolegliwość nakładanych mandatów. Póki co są to propozycje, ale jeśli Sejm się do nich przychyli, to spodziewajmy się poważnego zaostrzenia kursu wobec piratów drogowych. I wobec zwykłych uczestników ruchu też.

Jak to może wyglądać?

Kara finansowa przy wykroczeniach drogowych ma być obliczana na podstawie wynagrodzenia. Jednak nie naszego, a na podstawie średniej krajowej. Wbrew pozorom nie jest to wcale skromna kwota. W roku 2014 wyniosła 3,8 tys. zł. Nieźle nie?

Ma zniknąć tzw. błąd pomiarowy wynoszący do tej pory 10km/h. Za przekroczenie dozwolonej prędkości do 10km/h będziemy mieli zapłacić 114 zł. Dodajmy, że wystarczy nieumiejętne obsługiwanie radaru ręcznego aby tą barierę osiągnąć mimo przepisowej jazdy.

Za przekroczenie prędkości o 50km/h w terenie niezabudowanym, zostanie nałożony na nas mandat w wysokości 760 zł. To samo wykroczenie w terenie zabudowanym to aż 1520 zł!

Nie jest to jednak najwyższy mandat. Za przekroczenie prędkości 4 krotnie - zapłacimy 2000zł

Skończy się pobłażliwość dla kierowców na podwójnym gazie. Po złapaniu takiego delikwenta może on liczyć się ze stratą prawa jazdy nawet na 15 lat (okres ten zależeć będzie od wyroku sądu). Mandat w tym przypadku będzie wynosił 5000 zł, zaś powtórne złapanie w stanie po spożyciu alkoholu - nawet 10 000 zł.

Fotoradary i straż miejska

Także tutaj możemy doczekać się zmian. Straż miejska ma stracić uprawnienia do używania fotoradarów. Takie uprawnienia będzie posiadała jedynie Inspekcja Transportu Drogowego (ITD), zaś samochody i (!) motocykle z videorejestratorami będzie posiadała wyłącznie policja. Oczywiście będą to samochody "ubrane" jak cywilne, bo ich funkcją nie jest wprowadzanie porządku, a jedynie zbieranie mandatów.

Dodatkowo, jadący za nami pojazd policyjny może nagrać kilka naszych niewłaściwych manewrów (np. przekroczenie dozwolonej prędkości, wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu). W momencie, kiedy pomiędzy wykroczeniami minie więcej niż 2 minuty, możemy liczyć na 2 mandaty, zamiast jednego (za najwyższe przewinienie).

Eksperci są zdania, że nowe wymiary kar wprowadzane są wyłącznie w celu zwiększenia wpływów do budżetu. Zaostrzenie przepisów nie ma uzasadnienia w statystykach wypadków drogowych i wykroczeń z ostatnich 10 lat. Jasno z nich wynika, że z roku na rok spada ilość wykroczeń, co oznacza że jeździ się bezpieczniej. Czy to zasługa groźby otrzymania mandatu, czy raczej poprawy jakości dróg?