Donald Trump zachęca do bojkotu Harley-Davidsona

Donald Trump kontynuuje swoje stanowisko wobec planów najbardziej znanej amerykańskiej firmy motocyklowej. Przypomnijmy: w czerwcu wobec zaostrzającej się wojny celnej USA ze UE Harley-Davidson zapowiedział przeniesienie produkcji poza granice USA. Wywołało to gniew Trumpa.

Zacznijmy od nowego wpisu Trumpa z 12 sierpnia, który został opublikowany na jego koncie Tweeter, czyli jednym z głównych narzędzi prowadzenia polityki przez prezydenta USA ; ) 

Tłumaczenie: Wielu właścicieli (motocykli) Harley-Davidson planuje zbojkotować firmę jeśli produkcja zostanie przeniesiona za granicę. Wspaniale! Wiele innych firm podąża za naszym kierunkiem, w tym konkurenci Harley-Davidsona. Naprawdę zły ruch! Stany wkrótce będą miały równie szanse, lub jeszcze lepsze.

Od dłuższego czasu prezydent USA publicznie zachęca i entuzjastycznie przyjmuje różne akcje zmierzające do bojkotu marki H-D. W miniony weekend 11.08.2018 Donald Trump spotkał się w swojej posiadłości w New Jersey z grupą 180 motocyklistów. Byli to zwolennicy prezydenta z grupy Bikers for Trump.

Grupę można porównać do rosyjskich motocyklistów z grupy Nocne Wilki. Jeżdżą ciężkimi maszynami (przeważnie od H-D), sprzyjają obecnej władzy, nie stronią od komentarzy politycznych, reprezentują poglądy nacjonalistyczne i odwołują się do wartości chrześcijańskich. Jak ujmuje to Trump: Ludzie kochający Amerykę i prawdziwi patrioci.

Tradycyjnie spotkanie zostało odnotowane na Tweeterze Trumpa, a on sam nie powstrzymał się przed kolejna uwagą wymierzoną w kierownictwo H-D.

Bikers for Trump skupia w tym momencie ponad 100 000 motocyklistów deklarujących swoje poparcie dla obecnego prezydenta USA (i przeważnie sprzeciw wobec obecnych poczynań H-D). Jest jeszcze drugi aspekt spotkania, który chętnie podchwycili przeciwnicy Trumpa. Tatuaż na ramieniu rzekomo jednego z uczestników spotkania.


Kontrowersyjne zdjęcie, które wzburzyło komentujących notatkę Trumpa.

Jak się okazuje zdjęcie rzeczywiście przedstawia jednego z członków grupy “Bikers for Trump”, ale było zrobione w Portland, podczas spotkania “Patriot Prayer”. Żadna osoba z tego rodzaju tatuażem nie zostałaby dopuszczona w pobliże prezydenta. Ale przeciwnicy Trumpa od razu wychwycili, sugerując, że zdjęcie zostało zrobione na spotkaniu.

Informacja poszła w świat wielokrotnie powielana, a komentujący coraz bardziej wzajemnie się nakręcali. Istotą problemu nadal pozostaje obecność symboli faszystowskich (jak podwójne S, czy Totenkopf) wśród motocyklistów z tzw. "prawego skrzydła", ale przebieranki panów w kryzysie wieku średniego to umiarkowany problem wobec łatwości z jako sterować można emocjami tłumu. Szczególnie tego internetowego.

Wolność i Patriotyzm to piękne słowa

Konkludując to, co rozpoczął Trump jako osobistą internetową krucjatę mającą wymusić na H-D produkcję w USA, z konfliktu ekonomicznego stało się konfliktem o wartości - o patriotyzm, o wolność, ale też jak widać o ideologię. Wolność dla Trumpa nie oznacza wolnego rynku, a jego pojmowanie patriotyzmu to min. poświęcenie ikonicznej marki dla celów politycznych. A poza interesem narodowym równie ważne jest w przypadku Trumpa promowanie własnej osoby.