Dakar - masakra na Salar de Uyuni.

Tym razem kierowcy samochodów odpoczywają a w trasę ruszyły motocykle i quady. Odcinek prowadził przez wyschnięte jezioro Salar de Uyuni największe solnisko świata! 130 kilometrowy odcinek miał być bardzo widowiskowy, dla wielu był też ostatnim w Dakarze.

Wcześniejsze, obfite opady deszczu połączone z potężną ilością soli na drodze - spowodowało potężny przesiew wśród motocyklistów. Żrąca sól była po prostu wszędzie. W wielu przypadkach, elektronika motocykli poddała się. Taki los spotkał niestety Kubę Piątka na jego KTM'ie.

"Próbowałem reanimować motocykl przez sześć i pół godziny. Byłem cały czas w kontakcie telefonicznym z mechanikami, którzy pomagali mi jak mogli. Próbowaliśmy wszystkiego, ale nie udało się. Raz motocykl odpalił i przejechał sto metrów, za drugim razem pięć kilometrów. W końcu pojawiła się ekipa sprzątająca, która zbierała z trasy motocykle wykluczone z rajdu. Czekali jeszcze przy mnie z pół godziny, ale nic się nie dało zrobić. Musiałem się wycofać. Rozczarowanie jest ogromne. Liczyłem, że dojadę do mety, w ogóle nie przypuszczałem, że moja pierwsza przygoda z Dakarem tak się skończy" - mówił Kuba, po powrocie do bazy.

Zaskoczeni warunkami byli także doświadczeni mechanicy teamu orlen:

"Obawialiśmy się błota, dlatego założyliśmy w motocyklach wysokie błotniki oraz długie filtry paliwa i powietrza. Nikt jednak nie przypuszczał, że tam będzie aż tak dużo wody. Sięgała momentami aż do połowy motocykla! Potem zawodnicy wjeżdżali na wydmy, gdzie była wysoka temperatura, a tam chłodnice motocykli szybko się zapychały. Nie jesteśmy w stanie nawet zeskrobać tej soli. Byłem już na kilku edycjach Dakaru i nigdy czegoś takiego nie widziałem"

Wielu motocyklistów, którzy dotarli do punktów tankowania, miało problemy z ponownym odpaleniem motocykli. Kuba Przygoński, który ukończył ten odcinek na 19 pozycji (awansował w generalce na 17 miejsce) miał kompletnie zapchaną przez sól chłodnicę. Motocykl grzał się podczas trasy i Kuba musiał po drodze zatrzymać się, aby przepłukać chłodnie  wodą.

Quady

Także Rafałowi Sonikowi odcinek przez jezioro napsuł sporo krwi i czasu. Wszyscy byli zdziwieni faktem, że Rafał pojawił się na mecie dopiero 8 ze stratą 36,48min do lidera odcinka, którym był Jeremías González. Ignacio Casale był drugi. Tym samym w klasyfikacji generalnej Sonik spadł na 2 pozycję i traci do lidera 6,49 min.

Przyczyną takiej sytuacji była także żrąca sól, która kilka razy dostawała się do elektroniki quada. Rafał musiał się zatrzymywać, przepłukiwać elektronikę, czekać aż wyschnie i ruszać dalej. Proces ten powtarzał kilkukrotnie. Udało mu się jednak ostatecznie dojechać na metę w pierwszej 10-tce, co należy uznać za spory sukces, biorąc pod uwagę - ile osób pochłonął ten etap rajdu!