Dakar - Etap 7!

Siódmy etap Rajdu Dakar podzielił stawkę. Motocykliści oraz quadowcy odpoczywają, zaś ekipy samochodowe i ciężarowe wyjeżdżają na trasę aby zmierzyć się z ponad 300 kilometrowym oesem. Największym wyzwaniem dla samochodów ponownie będzie wysokość ponad 3500 m n.p.m. oraz jak się okazało bardzo mokra trasa. Waga ciężka walczy będzie na wydmach Atakamy. Siódmy etap to także początek etapu maratońskiego. Zawodnicy na mecie oesu nie będą wspierani przez mechaników i serwisantów, wszelkie ewentualne naprawy będą musieli wykonać samodzielnie.

Polacy na trasie.

Hołek może pochwalić się najlepszym wynikiem wśród Polaków. Dojechał z 4 czasem co pozwoliło mu utrzymać to samo miejsce w generalce. Hołowczyc nie krył zadowolenia po sobotnich zmaganiach "Jesteśmy już w Boliwii. Za nami pierwsza część maratonu. Poszło nam całkiem nieźle. Początek odcinka był bardzo szybki i techniczny. Potem zaczął padać deszcz, następnie grad i zrobiło sie bardzo ślisko. W pewnym momencie forsowaliśmy rzekę, która cały czas przybierała. Chyba byliśmy ostatnią załogą, której to się udało. Reszta musiała szukać objazdu. Dziś nawet Nasser pobłądził. Nam udało sie przejechać prawie bezbłędnie. W drugiej części odcinka zupełnie zmienił się krajobraz, jechaliśmy wąskimi, górskimi ścieżkami. Teraz jesteśmy na wysokości 3500 m n.p.m. Głowa bardzo boli, a musimy zrobić sami cały przegląd auta. Na szczęście nie złapaliśmy dziś żadnego kapcia, więc mamy na jutro trzy nowe opony z zapasu. Czwartą pewnie dostaniemy od któregoś z kolegów, może od Stefana Schotta. Jutro to dopiero będzie poważny etap!"

Marek Dąbrowski i Mark Powell dojechali na 29 pozycji. Trudy odcinka najlepiej opisuje wypowiedź Marka Dąbrowskiego "Połowę dakarowej stawki, w tym nas, dopadł bardzo silny deszcz. Rzeki wezbrały, na zboczach leżał śnieg. Bardzo ciężko było przejechać. Musieliśmy szukać innej drogi, bo roadbook wskazywał jazdę po rzece, w której było tyle wody, że byśmy tam na pewno zostali. Znaleźliśmy szlak, prowadzący przez rwące rzeki, ale o kamienistym podłożu, więc udało nam się wrócić na trasę. W Dakarze trzeba zmierzyć się ze wszelkimi rodzajami podłoża, ze skrajnymi warunkami. Piach, skały, woda – wszystko tu jest. Nawet śnieg. Dakar w Ameryce Południowej jest i na pustyni, i w górach. Pokonując przełęcze przejeżdżamy na wysokości 4000-5000 m n.p.m., tam już jest praktycznie zima. Nasz rest day będzie pojutrze. Też odpoczniemy, choć dla mnie najbardziej męczący był sam początek rajdu. Teraz spokojnie jedziemy swoim tempem i chcemy ukończyć Dakar, choć musimy liczyć się z różnymi trudnościami i przeciwnościami losu. Dziś na przykład mogliśmy zostawić auto w rzece. Każdego dnia coś innego, musimy być czujni."

Szczęście w nieszczęściu miała epika Beaupre-Lisicki. Ich BMW rolowalo na trasie, w wielu przypadkach mogło to oznaczać koniec rajdu. Ku zdziwieniu wielu kibiców załodze nic się nie stało, a samochód nadal nadaje się do jazdy, mimo powierzchownych obrażeń. Załoga BMW dowiozla 48 czas, co daje im 34 pozycję w generalce.

W wadze ciężkiej epika Kazberuk, Szustkowski trapiona przez problemy zdrowotne straciła sporo czasu na postoje. Jarek Kazberuk na starcie odcinka czuł się dobrze, jednak gorączka wróciła co zmuszało całą załogę do postojów. Ostatecznie ciężarówka LOTTO Team dowiozła 25 czas. W generalce zajmują 22 pozycję.