Brno 2014 MotoGP

Po raz pierwszy w sezonie Marquez strącony z podium! Pedrosa, Lorenzo i Rossi otwierają butelki szampana. Ostre wyścigi po wakacyjnej przerwie!

Uff...kamień spadł z serca. Przed tym wyścigiem naprawdę bałem się o Marca Marqueza, skończyły już mu się palce u rąk i cholera wie skąd wytrząsnąłby jedenasty bez ściągania butów...Na całe szczęście z opresji wybawił go Dani Pedrosa.

To właśnie Dani przerwał historyczną wręcz passę zwycięstw 21 letniego Hiszpana, żeby tego było mało dwójka zawodników Movistar Yamahy również była przed MM93. W parku zamkniętym można było odnieść wrażenie, że zawodnicy nie gratulują sobie zwycięstwa tylko pokonanie Marqueza, ale... po kolei.

Nad czeskim Brnem przed wyścigiem zawisły ciężkie chmury, na całe szczęście podczas wyścigu nie spadała ani jedna kropelka deszczu. Pole position wywalczył oczywiście Marquez, jako drugi ustawił się Dovi, Crazy Joe, dalej Smith, Pedrosa i Lorenzo. Rossi otwierał trzeci rząd.

Start nie jest najlepszą stroną lidera tabeli, co potwierdził start w Brnie. Już na wjeździe w pierwszy zakręt stracił kilka pozycji - utknął za tylnym kołem Rossiego na 6 miejscu. Rossi mniej lub bardziej świadomie pracował na rzecz Lorenzo, który już na pierwszym okrążeniu prowadził w wyścigu. Marca od prowadzącego Pou fuery dzielił Iannone, Pedrosa, Doviziozo oraz wspomniany już Rossi. Po kilku okrążeniach lider tabeli złapał tempo i zaczął odrabiać kolejne pozycję. Zapowiadał się standardowy scenariusz - wyprzedzenie wszystkich, wypracowanie przewagi i spokojne dowiezienie zwycięstwa do mety. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ustawienia motocykla Marqueza, które wyraźnie przeszkadzały mu w szybkiej jeździe. Narzekał na wyjścia z zakrętów, udało się je poprawić, jednak stracił sporo na hamowaniu. Aktualny mistrz świata nie czuł się już tak komfortowo i bezpiecznie. Wydaje się to dziwne, biorąc pod uwagę intensywne testy Hondy na torze w czeskim Brnie. Sam Marc powiedział, że ustawienie motocykla było dobre jednak tylko na jedno okrążenie, nie na cały wyścig. Dodatkowo Marc otwarcie przyznaje ze tor w Brnie niezbyt mu odpowiada.

Co innego Pedrosa. Czeski tor należy do jego ulubionych, było to zresztą widać podczas wyścigu. Po dobrym starcie Pedrosa już na 6 okrążeniu objął prowadzenie i nie oddał go do samej mety. Lorenzo, który dojechał jako drugi tłumaczył się problemami z hamowaniem - cały Jorge. Rossi w banalnie prosty sposób uporał się z Marquezem. Marca wyniosło  na hamowaniu do prawego zakrętu i Doktor nie czekając na zaproszenie wyprzedził go po wewnętrznej, tym samym na 13 okrążeniu objął 3 pozycję, którą dowiózł do mety. Trzecie miejsce to dla VR46 bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę kontuzjowany mały palec, który początkowo wydał się nawet złamany.

Prawdziwą ozdobą wyścigu nie były jednak pojedynki o czołowe lokaty a walka o 5 pozycje pomiędzy Dovim a Crazy Joe, który tuż po stracie prowadził w wyścigu, a kilka zakrętów dalej przepychał się z Marquezem co mogło doprowadzić do bliskiego spotkania z asfaltem obu Panów, na całe szczęście nic takiego się nie stało.

Iannone w tym wyścigu po raz kolejny pokazał, że zasługuje na miejsce w fabrycznym zespole Ducati. Walka dwóch Włochów trwała praktycznie od startu do mety ostatecznie górą okazał się właśnie Iannone. Z pewnością pomogły mu problemy Doviziso z silnikiem, który pod koniec wyścigu nie mógł dysponować pełną mocą serca swojego Desmo.

Fatalny wyścig zaliczył Cal Crutchlow, początkowo wyjechał poza tor aby później wycofać się z wyścigu. Aktualnie Brytyjczyk ma na swoim koncie jedynie 36 punktów i zajmuję 14 pozycje w generalnej klasyfikacji. W zeszył sezonie jeżdżąc niefabryczną Yamahą w zespole  Monster Tech3 po wyścigu w Brnie zajmował 5 pozycje w generalce z dorobkiem 127 punktów... Cal stał się kolejna ofiarą krwistoczerwonego motocykla z Bolonii.

Solidną 7 pozycje zajął Stefan Bradl, dla którego jest to ostatni sezon w barwach ekipy LCR Honda, Bradl nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Trzy lata startów na wpół fabrycznym motocyklu nie przyniosły żadnego zwycięstwa a jedynie jedno podium. Jego nowym pracodawcą od przyszłego sezonu zostanie ekipa NGM Forward Racing co oznacza przesiadkę na Yamahę - ciekawe jak Niemec odnajdzie się na zupełnie innym motocyklu...

Pełna kontrola w Moto2.

Esteve Rabat rozpoczął zmagania w czeskim Brnie z pierwszego miejsca startowego i nie oddał tej pozycji aż do samej mety! Jechał jak zaprogramowany nie popełniając żadnego - nawet najmniejszego - błędu. Dziw bierze na myśl, że ten zawodnik mimo ofert z MotoGP dalej postanawia zostać w Moto2. Jego zespołowy kolega Mika Kallio dojeżdża do mety ze stratą ponad 3 sekund. Jako trzeci na mecie melduje się Sandro Cortese ze stratą ponad 6 sekund do lidera.

Zwycięstwo rzutem na taśmę w Moto3.

Wyścig najmniejszej kategorii to jak zwykle przepychanki i walka na łokcie - tutaj każdy może być pierwszy i każdy ostatni. Liczy się każdy centymetr toru. Potwierdzeniem tych słów niech będzie fakt, że zwycięzca wyścigu Francuz Alexis Masbou na przedostatnim okrążeniu jechał na 10 pozycji, po to żeby tuż przed metą odebrać zwycięstwo Alexowi Marquezowi oraz Jackowi Millerowi, którzy liderowali w ostatnich zakrętach. Ostateczne zwycięstwo przypadło wspomnianemu Masbou, drugi był Enea Bastianini, a trzeci Danny Kent. Marquez zajął 4, zaś Maller 5 pozycje.

Wyścig u naszych sąsiadów już za nami. Plan MM93 żeby wygrać wszystkie wyścigi w sezonie jednak się nie uda. Spadła z niego jednak presja pierwszej porażki z czego młody Hiszpan z pewnością się cieszy. Może jeśli pozostała trójka kosmitów zawrze pakty przeciwko Marquezowi to uda im się znowu powstrzymać Marca. Taki scenariusz jest jednak niemożliwy, co nie zmienia faktu, że byłby skuteczny.

Za dwa tygodnie kolejny legendarny tor w kalendarzu Grand Prix, brytyjskie Silverstone. Emocje gwarantowane, a relacja z wyścigu z pewnością na motobanda.pl.